Sędzia z Włoch zemścił się na Niemcach za wyeliminowanie rodaków z Euro 2016? Francja w finale Euro 2016! redakcja naTemat. 07 lipca 2016,
Mężczyzna, który nie otrzymał zapłaty za wykonaną przez niego pracę, postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Zemścił się na nieuczciwym zleceniodawcy. Nagranie trafiło do sieci i ma
Nota bene, pamiętam, jak w rozmowie ze mną wspomniany prof. Skuratowicz pieklił się, na pomysł, żeby przywrócić na gmachu wizerunki Piastów, przede wszystkim
W ostatni weekend Jese Rodriguez udał się wraz z partnerką na koncert na Gran Canaria Arena. W międzyczasie między parą miało dojść do kłótni, po której kobieta próbowała przejechać
Podziemie niepodległościowe 1944-1963 w świadomości skazanych. „Żołnierze Wyklęci” to uczestnicy polskiego zbrojnego podziemia niepodległościowego, którzy od 1944 r. walczyli przeciwko sowieckiej okupacji i narzuconej przez Moskwę władzy komunistycznej. Przez zwalczający ich reżim nazywani byli „bandytami” i „faszystami”.
penghitungan harga jual produk kerajinan untuk pasar lokal. „Zrobiłam z niego damskiego boksera”, „oplułam jego matkę”, „wmówiłam wszystkim, że jest gejem” - prawdziwe wyznania zranionych kobiet. fot. Thinkstock Rozstanie, niezależnie od przyczyny i z czyjej winy, to zawsze ogromna trauma. Możesz wmawiać sobie, że wcale Cię to nie rusza, ale nagromadzone emocje wreszcie znajdą swoje ujście. W końcu chodzi o uczucia, a zakochanego lub zauroczonego człowieka naprawdę łatwo zranić. Najlepszym dowodem na to są wyznania anonimowych internautów, którzy przyznali się, w jak dziwny sposób odreagowali rozstanie z partnerem. Chyba nie tak to powinno wyglądać... Użytkownicy aplikacji Whisper, która umożliwia dzielenie się swoimi najbardziej skrywanymi sekretami, wyznali, jak wyglądało ich rozstanie. Tym razem znajomość nie zakończyła się podaniem dłoni i grzecznościową formułką „zostańmy przyjaciółmi”. Zranieni partnerzy za punkt honoru postawili sobie, aby zemścić się w najbardziej niewybredny sposób. Tak, aby były na długo to zapamiętał. Nie wiemy dokładnie, dlaczego się rozeszli, ale po tych reakcjach można wnioskować, że sprawy zaszły zdecydowanie za daleko! fot. Thinkstock „Przespałam się z jego dwoma najbliższymi kolegami i jeszcze się tym pochwaliłam. Wcześniej ukradłam mu z domu ukochanego kota”. „Chwilę po zerwaniu sama obcięłam sobie włosy. Myślałam, że taka zmiana jest mi potrzebna. Bardzo szybko tego pożałowałam, bo wyglądałam jak kretynka”. „Zakradłam się przed jego dom w nocy i załatwiłam się na jego wycieraczkę. Mam nadzieję, że rano wdepnął to bosymi stopami”. „Wysikałam się do butelki z płynem do prania, która stała w jego łazience. To nie jest jednorazowa zemsta, bo będę czuła satysfakcję przy każdym kolejnym jego praniu”. fot. Thinkstock „Przez jakiś czas śledziłam swojego byłego i utwierdziłam się w przekonaniu, jaki to był bydlak. Przedziurawiłam mu opony, ale emocje wcale nie opadły. Na deser wybiłam szyby w jego samochodzie”. „Zemściłam się, ale pośrednio. Jemu nie dałam rady, więc rozkwasiłam nos jego kochance. Myślę, że nie tylko jej było przykro”. „Zrobiłam coś, czego nigdy bym się po sobie nie spodziewała. Postanowiłam zmienić całe swoje życie i praktycznie z dnia na dzień wyprowadziłam się do innego kraju”. „Nigdy taka nie byłam, ale wpadłam w jakiś obłęd i w tydzień po rozstaniu przespałam się z czterema nieznajomymi facetami. Jego pewnie by to nie ruszyło, a ja czułam się potem fatalnie”. fot. Thinkstock „Zrobiłam ogromne ognisko w moim ogródku. Po nim nic mi nie zostało, więc w ataku gniewu spaliłam prawie wszystko, co sama posiadałam. To nie było najmądrzejsze rozwiązanie”. „Przez kilka miesięcy po rozstaniu udawałam ciążę. Nie pozwalałam mu się zbliżać i wmawiałam wszystkim, że porzucił ciężarną. To na pewno była dla niego nauczka”. „Przyłapałam go na zdradzie przed jego własnym domem. Nie panowałam nad sobą. Chwyciłam za wielki kamień i z całych sił rzuciłam w ich kierunku. Na szczęście nikogo nie zabiłam, ale okno było do wymiany”. „Rozpuściłam plotkę, że powodem naszego rozstania była przemoc domowa. Zwierzyłam się największej plotkarze, że byłam bita i wieści szybko się rozniosły. Mnie wszyscy współczuli, a jego chcieli zlinczować”. fot. Thinkstock „Zalogowałam się na jego konto na Facebooku, bo hasło było w pamięci mojego komputera. Szybko je zmieniłam, żeby nie mógł nic zmienić i ustawiłam nowy status związku. Zrobiłam z niego geja, a przy okazji dostało się jego najbliższemu przyjacielowi”. „Po kilku tygodniach dowiedziałam się, że jest już w nowym związku. Znalazłam tę dziewczynę i poprosiłam ją o rozmowę. Wmówiłam jej, że był kiedyś ćpunem i żeby na niego uważała”. fot. Thinkstock „Naplułam w twarz jego mamie, którą tak naprawdę kochałam jak swoją. Tylko dlatego, że próbowała go przede mną tłumaczyć”. „Przelałam sobie z jego konta prawie wszystkie oszczędności. Musiał poczuwać się do winy, bo nawet nie zażądał zwrotu pieniędzy. Miałam za co odreagowywać”. „Zamieściłam na Facebooku zdjęcie testu ciążowego mojej siostry. Oznaczyłam go na nim i dodałam opis: gratulacje, tatusiu. Potem przez kilka dni nie odbierałam telefonu, a on wpadał w coraz większą panikę”. fot. Thinkstock „Usunęłam z Internetu wszystkie nasze wspólne zdjęcia. Potem dodałam je jeszcze raz, ale w miejscu jego twarzy widniał świński ryj”. „Rozstaliśmy się w spokoju, ale to tylko pozory. Poprosiłam jeszcze, żeby dał mi na chwilę swój telefon, bo mój się rozładował. Weszłam w ustawienia i wyczyściłam go do zera. Przepadły wszystkie jego zdjęcia, kontakty, wiadomości, ustawienia”. „Wyrzuciłam wszystkie jego ubrania przez okno. Od kilku dni padało, więc raczej nadawały się już do wyrzucenia”. Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia
Donosy do skarbówki, szkalowanie w pracy i przygodny seks. Jak się mścimy na byłych? 25 wrz 20 15:23 Ten tekst przeczytasz w 6 minut Justyna wysłała swojemu byłemu intymne zdjęcia z przypadkowo poznanym mężczyzną, dziewczyna Maćka pisała do wszystkich jego koleżanek, żeby przebadały się pod kątem HIV. To tylko niektóre reakcje na gwałtowne rozstanie. Do czego jesteśmy zdolni po bolesnym rozstaniu? Foto: Shutterstock „Żałuję, że Cię słuchałem” Amerykańscy psychologowie szacują, że po każdym związku przechodzimy okres "żałoby". Jej długość jest wprost proporcjonalny do długości związku – jeden miesiąc "rekonwalescencji" na każdy rok bycia razem W tym czasie dajemy sobie prawo do wszelkich nieracjonalnych zachowań. Od oglądania po raz setny "Przeminęło z wiatrem" i jedzenia lodów z popcornem, przez zakupoholizm, obsesyjne analizowanie każdego zachowania byłego już partnera, aż do bardzo przerysowanego radowania się nowo odzyskaną wolnością A do czego jesteśmy zdolni po rozstaniu? Zadaliśmy sobie ostatnio to pytanie w redakcji i natychmiast doszliśmy do wniosku, że do absolutnie wszystkiego. I nie ma w tym ani cienia przesady Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Koniec długiego związku to sytuacja zagrożenia W sytuacji zagrożenia instynkt wielu osób podpowiada ucieczkę. A koniec długotrwałego związku to niewątpliwe sytuacja zagrożenia. Nasze życie destabilizuje się, tracimy wsparcie osoby, którą do tej pory darzyliśmy zaufaniem. – Ludzie po rozstaniu przeżywają ból i stratę. Zainwestowali w związek i nie otrzymali nic w zamian. Strach i niewiedza, jak żyć po rozstaniu, sprawia, że zamiast iść do przodu, skupiają się na analizowaniu popełnianych błędów. Nic dziwnego, że po zerwaniu często pakujemy walizki i wyjeżdżamy na drugi koniec świata. Albo przynajmniej kraju. Właśnie tak zrobiła Justyna, dziennikarka, gdy jej związek z Robertem skończył się z hukiem. Dosłownie. – Podczas ostatniej kłótni potłukłam siedem talerzy. Na szczęście wszystkie rozwaliłam na podłodze, a nie na jego głowie. Choć miałam na to ochotę – zaczyna swoją opowieść. – Poszło o całokształt. Ja chciałam założyć rodzinę, on właśnie został szefem kolejnego projektu w swojej firmie. Dwa lata spotkań, podróży po całym świecie – ogromna odpowiedzialność, pieniądze. I konieczność bycia dyspozycyjnym 24/7. W takiej sytuacji nie było mowy o dzieciach. No chyba, że chciałam zostać quasi samotną matką. Ale nie miałam tego w planach. Po karczemnej awanturze, niewiele myśląc, chwyciłam walizkę, wsiadłam w samochód i pojechałam do przyjaciółki do Białegostoku – wspomina Justyna. W drodze do swojej najlepszej przyjaciółki, Magdy, wysłała jej SMS-a: Po kilku sekundach przyszła odpowiedź: "Wiem, jak utrzeć mu nosa". – Miałam zostać na weekend. Wróciłam do Wrocławia po dwóch tygodniach. Dlaczego tak długo? Bo wcześniej nie mogłam wsiąść za kierownicę. I wcale nie dlatego, że trzymały mnie promile. Sama się trzymałam. A właściwie, uczepiłam się kurczowo cudownie rozrywkowego znajomego Magdy. – Paweł był kilka lat starszy ode mnie. Nawet nie wiem, gdzie pracował i czy w ogóle. Ale wiem, że pracę domową ze sprawiania kobiecie przyjemności odrobił doskonale. Wylądowałam z nim w łóżku dwa dni po przyjeździe do Białegostoku i praktycznie z niego nie wychodziłam. Jak się nad tym zastanowię, to chłopak mógł być zawodowym uwodzicielem. Był perfekcyjny. Włącznie z tym, że znał na pamięć najlepsze teksty z "Californication". Niestety udawał, że sam jest ich autorem. Udawał też, że nie ma żadnych zobowiązań. Ale ja nie musiałam udawać niczego. Byłam sobą, a jemu najwyraźniej to nie przeszkadzało. Dawno nie czułam się tak piękna i pewna siebie. Do tego stopnia, że robiłam nam iPhone'm zdjęcia, kiedy całowaliśmy się czule w łóżku. Nagrałam też jeden z naszych szalonych szybkich numerków na pralce w mikroskopijnej łazience. Bałam się, że po rozstaniu z Robertem już nikogo nie znajdę. Miałam absurdalne poczucie przegranej. Uznałam, że muszę zemścić się na swoim byłym. "Jak myślisz, co sprawi mu największą przykrość?", zapytałam Magdę podczas jednej z imprez, kiedy byłyśmy już po kilku margaritach. "Jak to co? Widok swojej ukochanej kobiety w ramionach innego", stwierdziła. Opowiedziałam jej o naszej łóżkowej sesji. Uznała, że te zdjęcia powinnam pokazać Robertowi. Niewiele myśląc, wysłałam MMS-a z kilkoma fotkami. "Masz coś mocniejszego?", namawiała mnie Magda. "Mam, ale to chyba przesada", odpowiedziałam. Magda niewiele myśląc, wyrwała mi z ręki telefon i wysłała dwuminutowy film Robertowi. Jak zareagował? W jednej wiadomości wysłał tak dużo synonimów słowa "dziwka", że naprawdę byłam pod wrażeniem jego kreatywności. A ja poczułam się wtedy wolna i szczęśliwa. Zemsta jest próbą zadośćuczynienia, wyrównania krzywd Dlaczego Justyna postąpiła w ten sposób? Pytamy o to psychologa. Okazuje się, że chciała się zemścić. Zemsta jest próbą zadośćuczynienia, wyrównania krzywd. Ona daje nam poczucie bliskości z partnerem. Łączy nas wtedy nie miłość, ale nienawiść. Te uczucia często się ze sobą splatają i pozwalają nie myśleć o pustce, którą odczuwamy po odejściu bliskiej nam osoby. Knujemy, wymyślamy, dzięki czemu zapełniamy sobie głowę i nie myślimy o naszej porażce. Justyna po intensywnej terapii w Białymstoku wróciła do Wrocławia szczęśliwa. Może był to sztuczny haj, ale pozwolił mi uniknąć wylewania łez po byłym. Jedyny minus takiego rozwiązania? Decyzja o zakończeniu związku jest trudna. Nawet jeśli jesteśmy przekonani, że wybieramy właściwe rozwiązanie, zamknięcie etapu życia wymaga odwagi. Marta miała dość tego, że Maciek na każdej imprezie uwodził jej koleżanki. Szukała dowodów zdrady. Treść SMS-ów z jego komórki znała na pamięć. Kiedy przyłapała Maćka ze swoją najlepszą przyjaciółką w VIP-roomie jednego z klubów, wiedziała, że to koniec. – Tak naprawdę szukałam powodu, żeby się z nim rozstać. Za jednym zamachem rozprawiłam się z głupią przyjaciółką i niewiernym chłopakiem – wspomina. Maciek zapewniał ją, że to co się stało, nie ma dla niego żadnego znaczenia. Że prosi o wybaczenie. – Byłam nieugięta, wiedziałam, że muszę od niego odejść – wspomina Marta. Konsekwencja dziewczyny nie spodobała się Maćkowi, facetowi, który reprezentował typ macho z urażoną dumą. – Nie rozumiałam, dlaczego nasi wspólni przyjaciele przestają ode mnie odbierać telefony. Unikają mnie na imprezach, nie odpisują na wiadomości na Facebooku. Kiedy wysłałam do kilkunastu osób zaproszenia na urodziny, zaledwie trzy potwierdziły swoją obecność. Reszta albo je zignorowała albo pokrętnie starała się wytłumaczyć swoją nieobecność – opowiada Marta. – On miał na moim punkcie obsesję. Pisał "Jeśli nie będziesz ze mną, zostaniesz sama jak palec". Na początku ignorowałam te SMS-y, ale potem stały się one coraz bardziej dokuczliwe. Chciałam jak najszybciej wyjaśnić, o co chodzi. Umówiłam się z jego najlepszą przyjaciółką. Wyjaśniła mi, że Maciek opowiada na mój temat dziwne historie – oczernia mnie w oczach znajomych. Pewnego dnia do Marty zadzwoniła jej koleżanka, która wynajmowała od niej mieszkanie. Nalegała na spotkanie. Mówiła, że sąsiedzi wypytują ją o właścicielkę. – Nie wiedziałam, o co chodzi, dlatego pojechałam do Jagody. Poszłyśmy do sąsiadów, żeby ustalić, dlaczego Maciek z nimi rozmawiał. Okazało się, że chciał znaleźć świadków, żeby złożyć na mnie donos do urzędu skarbowego. Kiedyś przyznałam mu się, że mam koleżeńską umowę z Jagodą i nie odprowadzam podatku od kwoty, którą przelewa mi co miesiąc za wynajem. Ostatecznie nie złożył donosu, ale sam pomysł, by to zrobić wydawał mi się absurdalny. Nie ma reguły na to, kto decyduje się na zemstę po rozstaniu. Mogą to robić zarówno osoby, które w takich sytuacjach odczuwają wyższość nad partnerem, jak i te, które czują się przez niego skrzywdzone. Kiedy w redakcji pracowaliśmy nad tekstem, okazało się, że temat jest naprawdę gorący. Maciek, fotograf, nie ma pojęcia, dlaczego jego była dziewczyna, która nakryła go na zdradzie, z uporem maniaka wysyłała wiadomości do wszystkich jego koleżanek, że powinny udać się razem na test na HIV. – Uznała, że skoro zdradziłem ją z kilkoma koleżankami, na pewno mam HIV. Długo mi zajęło tłumaczenie wszystkim, że jestem zdrowy, a te opowieści to tylko fanaberie Karoliny – wspomina Maciek. Sami doskonale pamiętamy, jak kończyliśmy nasze związki. Ola jest specjalistką od szybkich, ale skutecznych rozstań. Najlepiej, kiedy wszystko załatwia się jednego dnia. W ciągu kilku godzin sypią się iskry, a potem można usiąść przed laptopem z butelką wina i śpiewać smutne piosenki o miłości. Damian stara się proces rozstawania przedłużać, licząc, że może tym razem uda się coś naprawić. Ale każde z nas przyznaje, że miało ochotę zemścić się na swoim byłym. Czy to źle? – Jasne, że rozstaniu zazwyczaj towarzyszą negatywne emocje. Chcemy w oczach innych wyjść na tych, którzy przepracowali po związkową traumę. Oczywiście można pozwolić sobie na drobne złośliwości względem drugiej strony, ale zemsta jest oznaką braku klasy. Pamiętajmy, że wina zawsze leży po dwóch stronach. Łatwiej jest winić drugą stronę za niepowodzenie w związku, niż zastanowić się, co z nami jest nie w porządku i spróbować nad sobą popracować . Data utworzenia: 25 września 2020 15:23 To również Cię zainteresuje
Zemsta samotnego hakera. To on regularnie wyłącza internet Kim Dzong Unowi 13 lutego 2022, 8:42. 2 min czytania Pod koniec ubiegłego roku północnokoreańscy hakerzy zaatakowali wielu zachodnich aktywistów i ekspertów zajmujących się dziedziną cyberbezpieczeństwa. Jedną z takich osób był pewien amerykański haker, który nie tylko powstrzymał wyciek informacji z należących do niego urządzeń elektronicznych, ale również postanowił się zemścić. W efekcie jego działań kilka razy doszło do wyłączenia internetu w całej Korei Północnej. Amerykański haker pokazał dziennikarzom "Wired" zrzuty ekranu, które mają wskazywać na jego odpowiedzialność za atak na północnokoreańskie serwery | Foto: Gorodenkoff, Alexander Khitrov / Shutterstock Pochodzący z USA haker przyznał, że to on stoi za regularnymi wyłączaniami północnokoreańskiej sieci internetowej, do których doszło w ostatnich tygodniach Mężczyzna chce się odpłacić Korei Północnej za atak cybernetyczny, którego był celem Przerwy w dostępie do globalnej sieci internetowej mogą być powodowane atakami typu "blokada usług", twierdzą eksperci Więcej takich informacji znajdziesz na stronie głównej W trakcie ostatniego miesiąca Korea Północna przynajmniej dwukrotnie straciła dostęp do globalnej sieci internetowej. Należące do instytucji państwowych strony internetowe miały stać się niedostępne w wyniku czegoś, co eksperci określają mianem ataku typu "blokada usług". Według artykułu opublikowanego w serwisie "Wired" za blackoutem Korei Północnej ma stać jeden haker, pałający żądzą zemsty w stosunku do kraju rządzonego przez Kim Dzong Una. Posługujący się pseudonimem P4x amerykański haker wyjaśnił dziennikarzom, że był on jedną z ofiar ataku cybernetycznego, jaki w ubiegłym roku północnokoreańscy agenci wymierzyli w zachodnich ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa. Świadomość tego, że został zaatakowany przez hakerów oraz brak właściwej odpowiedzi na to wydarzenie ze strony władz USA była dla niego strasznie frustrująca. Zobacz także: Telefony z Androidem można zdalnie zhakować. Wystarczy jeden obrazek Stojący za atakiem hakerzy usiłowali wykraść używane przez Amerykanina narzędzia do hakowania oraz informacje o lukach w oprogramowaniu, wspomina P4x. Chociaż w porę udało mu się zablokować wyciek danych z komputera, to sam fakt bycia ofiarą ataku był dla niego niezwykle irytujący. Czytaj także w BUSINESS INSIDER – To było coś, co należało zrobić – tłumaczy swoje działania w rozmowie z "Wired". – Jeśli nie pokażemy im, że my też mamy zęby, to w przyszłości takie wydarzenia będą się powtarzać – dodał. – Chcę, aby dotarło do nich, że jeśli zamierzają nas zaatakować, to muszą liczyć się z tym, że część ich infrastruktury na pewien moment przestanie działać – dodał. Przerwy w dostępie Korei Północnej do internetu zbiegły się w czasie z rekordową liczbą prób nielegalnej broni rakietowej, jakie były prowadzone na jej terytorium. Zbieżność czasowa obydwu wydarzeń sprawiła, że część obserwatorów uznawała, że za atakami na północnokoreańską sieć musi stać któreś z państw, np. Stany Zjednoczone. P4x zaprzeczył tym sugestiom. Amerykański haker pokazał dziennikarzom "Wired" zrzuty ekranu, które mają wskazywać na jego odpowiedzialność za atak na północnokoreańskie serwery. Insider nie dokonał weryfikacji tych informacji. Haker odpala FUNK Chociaż P4x otwarcie przyznał się do przeprowadzenia ataku cybernetycznego na Koreę Północną, to jednocześnie odmówił ujawnienia luk i słabych punktów, które miały mu posłużyć do wyłączenia Internetu w całym kraju. Haker podkreślił, że znaczna część elementów ataku została zautomatyzowana. – To całkiem ciekawe jak łatwo zrobić coś, co będzie miało duży wpływ na Koreę Północną – dodał haker. Obecnie mężczyzna prowadzi kampanię mającą na celu rekrutację "aktywistów" do projektu bazującego na stronie internetowej umieszczonej w tzn. dark webie. Projekt ten nosi nazwę FUNK, co jest skrótem od FU (pi****l się – przyp. tłum.) Koreo Północna. – Jako pojedyncza osoba jesteś w stanie zrobić coś dużego – napisano na stronie projektu FUNK. – Naszym celem są działania odwetowe i informacyjno- wywiadowcze, które mają za zadanie zwiększyć świadomość dotyczącą ataków, jakie Korea Północna przeprowadza na zachodnie instytucje – dodano.
zapytał(a) o 18:40 Kto się w kim zakochał..W lekturze zemsta... Potrzebne mi wszystkie pary...Pomocy musze mić to jak naj szybciej..; Odpowiedzi ThePina odpowiedział(a) o 18:46 1). Wacław zakochał się w Klarze, a Klara w nim2). Cześnik chciał mieć żonę więc wybrał Podstolinę3). Podstolina chciała wyjść dobrze za mąż, aby mieć kasę więc najpierw wybrała Cześnika, a potem Rejenta bo jej zapłacił - chyba za jakąś intrygę4). Papkin chciał być z Klarą, ale ta go odrzuciła więc dał sobie spokój TO CHYBA WSZYSTKO - TA KSIĄŻKA JEST NIEŹLE POKRĘCONA ! Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
"Super Express": - Byłeś zaskoczony, kiedy dowiedziałeś się, że zostaniesz przeniesiony do nowej drużyny?Wojtek Wolski: - O zmianie drużyny dowiedziałem się kilkanaście godzin wcześniej, ale nie było to dla mnie wielkim zaskoczeniem. Patrz też: Wojciech Wolski bohaterem głośnego transferu! Został Kojotem! - Dlaczego cię przeniesiono, przecież w Colorado byłeś jednym z najlepszych zawodników?- Sam nie wiem. Pod koniec sezonu kończy mi się kontrakt z Colorado, myślę, że to miało znaczenie. Teraz będę grał na takich warunkach, jakie wynegocjowałem z Avalanche. Mam nadzieję, że pod koniec roku podpiszę nowy kontrakt z Phoenix. - Jak znosisz tę zmianę?- Żadna zmiana nie jest łatwa. Ale jestem nastawiony pozytywnie i podekscytowany obecnością w nowej drużynie. Styl Kojotów jest podobny do tego, co grają Lawiny, więc łatwiej mi się będzie przystosować. Moim zadaniem w drużynie będzie atak i strzelanie bramek. - Phoenix oddało za ciebie dwóch zawodników. Czy to oznacza, że jesteś dla nich gwiazdą?- (śmiech) Nie wiem, co to oznacza. Ale wiem, że trenerzy chcą, bym miał duży wpływ na ofensywę. A ja obiecuję, że dam z siebie wszystko. - Jak się czujesz w ekipie Kojotów?- Jestem tu zaledwie kilka dni, ale czuję się szczęśliwy. Kojoty są dobrą drużyną, a Phoenix jest bardzo ładne. Mam nadzieję, że szybko się tutaj zaaklimatyzuję. Czytaj dalej >>> - Znasz jakichś graczy z nowej drużyny?- Tak, znam czterech, a nawet pięciu hokeistów. Na pewno nie będę czuł się samotny. Chłopaki z drużyny są do mnie bardzo przyjaźnie nastawieni, są mili i serdeczni. Starają mi się pomóc, jak tylko potrafią. Po raz kolejny przekonuję się, że NHL jest jedną wielką rodziną. - W Colorado miałeś piękny dom. Co z nim zrobiłeś?- Sprzedałem, mogę się skupić tylko na hokeju. Teraz mieszkam w hotelu, wkrótce wynajmę jakiś dom i będę się zastanawiał, co dalej. - W Colorado jest mróz, zaś w Phoenix plus 20 stopni. Nie będzie ci za gorąco?- Nie narzekam, bardzo lubię taki klimat. Prawie codziennie jest tu bardzo słonecznie, niebo bez żadnej chmurki. Oby moja gra była równie pozytywna. - W debiucie w barwach Kojotów strzeliłeś zwycięskiego gola byłym kolegom z Kolorado...- Dziwnie się czułem, grając przeciwko mojej starej drużynie, ale zostawiłem to za sobą. To było superuczucie strzelić im gola, bardzo się cieszę ze zwycięstwa. Wojtek WolskiUrodzony: 24 lutego 1986 r. w Zabrzu Wzrost: 188 cm Waga: 92 kg Pozycja: lewoskrzydłowy Kluby w NHL: Colorado Avalanche (302 mecze /73 gole/120 asyst), Phoenix Coyotes (1 mecz/1 gol/0 asyst)
kto na kim i za co się zemścił w zemście