5 skutecznych sposobów jak sprzedawać przez internet. Sprzedaż przez internet, czyli tzw. e-commerce z roku na rok rośnie w siłę. Według firmy badawczej Gemius już ponad 62% internautów dokonuje zakupów w sieci. Tak dynamicznie rozwijający się w Polsce rynek sprzedaży przez internet powoduje, że coraz większa liczba
Autor: Jakub Nadolny 3 listopada 2023. Sprzedawać w Internecie może każdy – w końcu nie potrzebujesz do tego magazynu, doświadczenia czy specjalistycznej wiedzy. Wystarczy znaleźć trochę miejsca w domu czy w garażu, zainwestować pieniądze w prosty sklep i zdecydować, co sprzedawać w Internecie. Nie potrzebujesz w tym celu nawet
Właśnie udało Ci się sprzedać jakiś przedmiot przez Internet. Napisz list do znajomego z Anglii. Wyjaśnij, co postanowiłeś(-aś) sprzedać i dlaczego się na to zdecydowałeś(-aś). Wspomnij, jak zachęciłeś(-aś) do kupna tego przedmiotu i o co pytały osoby zainteresowane kupnem.
Prowadzisz sklep internetowy? Przeczytaj artykuł i poznaj rozwiązania na najpopularniejsze problemy przedsiębiorców świadczących sprzedaż przez internet!
Potrzebuje tlumacznie jednego zdania po niemiecku!!!NAD KOMODĄ WISI LUSTRO! Natychmiastowa odpowiedź na Twoje pytanie.
penghitungan harga jual produk kerajinan untuk pasar lokal. Czyli co dodać do opisu, by przyciągnąć odpowiednich klientów, zwiększyć szybkość sprzedaży, a czego unikać by opis był czytelny i poważny. Podstawowa funkcja opisu ogłoszenia! Do czego służy opis wystawianego przedmiotu na sprzedaż? Służy do opisania przedmiotu, który zamierzasz wystawić na sprzedaż. Tylko tyle i aż tyle. A więc co warto w takim opisie zamieścić? Wszystko zależy od wystawianej rzeczy, ale w opisie powinny się znaleźć podstawowe parametry przedmiotu, tak by opis był czytelny i zawierał wszystko to, co może zainteresować potencjalnego kupującego, czyli: Stan, w jakim jest ten przedmiot przedmiot jest uszkodzony, to powinna taka informacja zostać uwzględniona i dokładnie opisana, by uniknąć niepotrzebnych techniczne takie jak, waga, wymiary, rozmiar, model, marka, kolor, jeżeli jest to przedmiot nie typowy, albo z dawnych lat to warto jest też dodać do opisu, do czego służył bądź dalej służy ten jest nadal gwarancja z posiadanym dowodem zakupu, też warto dodać to do do opisu, że przedmiot jest w oryginalnym pudełku, też może być dodatkowym atutem branym pod uwagę przy klucze, mogą to być słowa, które określają ten przedmiot, a nie są bezpośrednio jego nazwą. Opis i jego przejrzystość Bardzo ważna jest też forma opisu, w jaki sposób został skonstruowany czy jest przejrzysty dla oka i czy oczywiście nie zawiera błędów. Zbita ściana tekstu bez przecinków, kropek czy odstępów pomiędzy wyrazami i wierszami zniechęca do przeczytania go w całości, tak samo, jak zbyt duża ilość tekstu. Gdy co chwila dostajesz telefon w sprawie tego samego ogłoszenia i każda kolejna osoba mówi Ci szczerze, że nie czytała opisu, bo wolała zadzwonić! Powinno dać Ci to do myślenia, że być może nie chciało jej się czytać opisu, bo był za długi lub nie czytelny, a wolała w paru zwięzłych słowach otrzymać do Ciebie potrzebą jej informację. Zastanów się na tym, może warto po trzecim takim samym telefonie zapytać się potencjalnego klienta, dlaczego dzwoni? Przecież wszystko jest w opisie? 😉 Opis ogłoszenia, czyli czego lepiej unikać… Przypuszczam, że należysz do osób, które chcą szybko sprzedać swoją niepotrzebną rzecz za rozsądne pieniądze i poważnie traktują potencjalnego kupującego. Dlatego poniżej przedstawiam czego unikać, by być branym na poważnie. Przykłady jak nie pisać opisu przedmiotu do sprzedaży: Nie przedstawiaj się w opisie! Większości osób to nie interesuje, naprawę! To nie portal randkowy ani rekrutacja do pracy… Hej mam na imię Eliana, mam 19 lat jestem z Okola…. Jeżeli już wystawiasz ofertę sprzedaży w internecie, to zapewne jest to jakiś portal ogłoszeniowy, platforma sprzedażowa, lub forum do tego dedykowane, a więc nie musisz pisać, że chcesz coś sprzedać w końcu każdy przeglądający oferty dobrze o tym wie 😉 Chcę sprzedać…. Sprzedam… Wystawiam ofertę do sprzedaży… Śmieszne teksty czy historie sprzedaży… Z pewnością nie raz słyszałeś o śmiesznych tekstach w ogłoszeniach, które rozchodziły się szumnie po internecie. Tak, przyznaję, że czasem jest o tym głośno, ale być może potencjalny kupujący nie chce wcale być w centrum uwagi. Często odbiór takich lekkich śmieszkowych ogłoszeń nie przyciąga wcale potencjalnego kupującego, a zgrywusów, którzy wydzwaniają i robią sobie po prostu przysłowiowe jaja z ogłoszenia i sprzedającego… Rymowanka z samego poranka, o moim poldku co jeździł do wtorku, a potem przyszedł czas, by brykę sprzedać, a nowy właściciel się z nim musiał użerać… Dodatnia wartość do opisu! Poza podstawowymi parametrami opisu przedmiotu warto też zastanowić się, czy może nie ma czegoś o wartości dodatniej! Co może być taką dodatnią wartością do opisu? Ogólnie twoja pomoc np. przy rozkręceniu, złożeniu rzeczy czy przy przeniesieniu np. jakichś meblidodatkowa gwarancja na rzecz używaną np. 2 tygodnie na sprawdzenie i potwierdzenie, że wszystko działa w paczce np. kurierem, do paczkomtu czy odbiór godziny odbioru sprzedawanej przez Ciebie rzeczy np. wczesno-porane w drodze do pracy lub późno wieczorne w drodze z pracy do domu. W dzisiejszych czasach ludzie zaczynają i kończą pracę przez całą dobę, nawet w święta, które są dla większości wolne. Słowo na koniec. Wiesz już, co powinno się znaleźć w opisie przedmiotu do sprzedaży i możesz zaoferować jakąś wartość dodatnią, która może przysporzyć Ci większe zainteresowanie i tym samym szybszą sprzedaż, twoich rzeczy w ogłoszeniach. Pewnie nie opisałem wszystkiego, chcesz coś dodać w sprawie opisu? W takim razie zapraszam do podzielenia się tym w komentarzach. Jeżeli pomogłem, to podziel się tym artykułem z innymi i udostępnij go znajomym. 😉 Masz pytania, albo coś jest dla Ciebie niejasne? Zostaw komentarz poniżej. 😉 Dziękuje Ci, że dotarłeś, aż do końca. Pamiętaj, czyń dobro i zbieraj dobro, bo ono powraca z wielokrotną siłą. 🙂
Kupujący zapłacił, ale nie otrzymał towaru. Sprzedający dostał pieniądze, wysłał towar, ale zgłosiła się po niego policja. Jak oszust zagrał wszystkim na nosie?Pojawiło się nowe oszustwo na Allegro. W systemie płatności PayU była luka, która umożliwiała jednoczesne oszukiwanie sprzedających na Allegro i kupujących w innych serwisach. Lukę podobno załatano, ale czy to rozwiązuje problemy sprzedawców w sieci? Jak nie dać się oszukać?Zobacz również:Fundusz kosztuje, ETF też. Opłaty mają ogromne znaczenie dla wyniku inwestycji. Co zrobić, żeby oszczędzanie było tanie? [WYCISKANIE EMERYTURY]Fundusze portfelowe: ostatni krzyk mody w branży inwestycyjnej. Jeśli głowa cię boli na samą myśl o inwestowaniu pieniędzy, to… są właśnie dla ciebie [INWESTUJ Z WEALTHSEED]W pierwszych bankach można już wziąć kredyt na mieszkanie bez wkładu własnego. Czy to się opłaca? Sprawdzam warunki i procedury! [BANK NOWOŚCI]Ostatnio jest coraz głośniej o oszustwach internetowych, a więc w rezultacie i my o nich częściej piszemy. Tutaj Maciek Samcik opisywał, jak sprzedawcy na OLXie są podpuszczani do kliknięcia w niebezpieczny link, tutaj Maciek Bednarek opisał przypadki pani Anny, którą aż trzykrotnie próbowano oszukać, a tutaj Irek Sudak krytykował lukę w systemie transakcji metody ataków na użytkowników internetu stają się coraz doskonalsze, a więc musimy zachować czujność. Niedawno zrobiło się głośno o sposobie (nie można odmówić oszustom pomysłowości), za pomocą którego udało się za jednym razem oszukać kupującego na Vinted, sprzedającego na Allegro i jednocześnie wrobić tego drugiego w odpowiedzialność za całą na Allegro. Jak uczciwy sprzedawca został wzięty za złodzieja?Proceder omówili w swoim filmie twórcy kanału Poszukiwacze Okazji. Pan Maciej jest jednym z wielu sprzedawców na Allegro. Wysyłał towar po otrzymaniu informacji, że kupujący opłacił przesyłkę, a więc można powiedzieć, że działał racjonalnie. I faktycznie wszystko wydawało się bezpieczne do momentu, w którym otrzymał wezwanie na policję. Pierwsze z pierwszej chwili pan Maciej w ogóle nie rozumiał o co chodzi. Nie tylko nikogo nie oszukał, ale nawet nie zajmuje się sprzedażą ubrań (a tego dotyczyło zgłoszenie). Dopiero z kolejnymi wezwaniami na policję (a było ich łącznie ponad 30, pojawiły się też sprawy w sądach) zrozumiał na czym polega takie wystawiał na Vinted (aczkolwiek możliwe jest to na każdym portalu z ogłoszeniami) jakieś produkty w bardzo niskich cenach. Po znalezieniu chętnego do zakupu umawiał się z nim na płatność za pomocą przelewu bankowego i podawał mu numer konta, który był numerem konta pana Macieja – sprzedającego z Allegro. Skąd go wziął?Wykorzystał lukę w płatnościach wykonywanych za pośrednictwem PayU. Wystarczyło wybrać formę płatności „przelew”, a następnie na stronie PayU „przelew tradycyjny”. W rezultacie generowały się dane do przelewu, w tym numer rachunku, tytuł przelewu, wprawdzie ostrzegało poniższym komunikatem, że kwota i tytuł przelewu muszą się zgadzać, ale w ogóle to nie było respektowane. Tytuł, odbiorcę i kwotę można było wprowadzić zupełnie dowolnie, a przelew i tak trafiał do oczywiście wybierał oferty z identyczną lub minimalnie niższą kwotą od tej uzgodnionej z kupującym na Vinted. W rezultacie sprzedawca otrzymywał z Allegro informację, że zakup został opłacony. System w żaden sposób nie ostrzegał sprzedawcy, że ktoś podał inne dane przelewu (odbiorca, tytuł przelewu), a jedynie (analizując głębiej) można było zauważyć, że kupujący wpłacił wyższą kwotę:Taka informacja nie wzbudza jednak większych podejrzeń, a dodatkowo nie musimy jej zauważyć (PayU informowało nas e-mailem, że płatność została zakończona) lub nie musi się w ogóle pojawić (oszust może wystawić przedmiot za dokładnie taką samą kwotę w innym serwisie).W rezultacie sprzedawca na Allegro otrzymywał pieniądze i informację, że dana aukcja jest opłacona i wysyłał towar, który trafiał do oszusta. Przestępca działał oczywiście w pełni anonimowo. Mógł podać fikcyjne dane i zamówić przesyłkę do paczkomatu, a więc nie musiał ujawniać nawet swojego adresu kupujący zapłacił za swoje zamówienie i go nie otrzymał, a jedyne co mu pozostało po tej transakcji, to numer konta, na który zlecił przelew. Ten niestety należał pośrednio (był rachunkiem technicznym PayU) do niewinnego sprzedawcy z Allegro – pana Macieja. I to tam swoje kroki skierowała relacji pana Macieja dowiadujemy się też, że policja kompletnie nie rozumie na czym polega takie oszustwo na Allegro i poinformowała go, że sprawy będą umorzone, jeżeli zwróci pieniądze. Miał też pobierane odciski palców, sprawdzane DNA i był wielokrotnie przesłuchiwany. Czeka też na pierwsze rozprawy sądowe. A to przecież on został w tej sprawie też: Ludzie chcą uciekać przed inflacją. W internecie coraz więcej dziwnych ofert na „bezpieczne zarabianie”. Ale to chyba szczyt bezczelnościOszustwo na Allegro? PayU interweniujeW pierwszej chwili apele pana Macieja do Allegro pozostawały bez przychylnej odpowiedzi. Konsultanci odmawiali wyłączenia opcji przelewu tradycyjnego i też nie rozumieli, jak w ten sposób można okradać ludzi. Następnie zaczęli jedynie blokować konta kupujących, ale już po dokonaniu oszustwa, a więc niewiele to sprawie stało się jednak głośno. Pojawił się post na Wykopie, film na Youtube, napisały o niej media, ktoś założył wątek na forum Allegro. Nowe oszustwo na Allegro zyskało rozgłos i w końcu ktoś zdecydował się jednak zareagować. Pod filmem umieszczono oświadczenie:„Bezpieczeństwo transakcji na Allegro jest dla nas priorytetem. Wraz z PayU jesteśmy w trakcie usprawniania rozwiązań, które uniemożliwiają wykorzystanie płatności w sposób przedstawiony w materiale. Przykro nam z powodu sytuacji, która spotkała Pana Macieja w naszym serwisie, skontaktujemy się z nim i sprawdzimy w jaki sposób możemy pomóc. W przypadku działań naruszających prawo, zawsze współpracujemy z organami ścigania”.Pan Maciej potwierdził, że Allegro faktycznie zadzwoniło do niego z propozycją pomocy. Postanowiłem sprawdzić, czy udało się już uniemożliwić takie oszustwo i jakie środki zastosowano. Napisałem do Allegro i do PayU. Pan Marcin Gruszka (Head of Communications Corporate Communication Department w Allegro) odpisał mi, że:„Problem całkowicie rozwiązany. Aktualnie wdrożyliśmy dodatkowe zabezpieczenia i pracujemy nad kolejnymi i dopóki nie zostaną wypracowane wyłączyliśmy w niektórych kategoriach możliwość płacenia przelewem tradycyjnym aby ograniczyć opisywane sytuacje”.Dowiedziałem się też, że takie sytuacje były marginalne. Chociaż tutaj można by się zastanowić, o ilu sytuacjach po prostu się nikt nie dowiedział, bo kupującemu nie chciało się zgłosić na policję z powodu straconych 150 zł. Szczególnie, że policja w Polsce nie ma zbyt dobrej renomy odnośnie rozwiązywania takich oszustw. Z PayU mi nie odpisano do dnia publikacji się, że udało się ograniczyć takie oszustwo na Allegro, ale mam jednak niedosyt podjętych działań. Zarówno policja, jak i Allegro w pierwszej chwili, delikatnie pisząc, zignorowali problem, przez który niektórzy sprzedawcy na Allegro jeszcze długo będą źle spać po nocach. Myślę, że można to było zrobić lepiej. Ciekawe, czy ktoś w ogóle szuka prawdziwych też: Oszustwo na Allegro: włamanie na konto. W tej sytuacji nie pomogą ani SMS-y, ani tokeny w aplikacji, ani 3D Secure. Jak się bronić, by nie skończyć jak pan Piotr?Sprzedajesz coś? Gotówka na koncie to nie wszystkoNie będę ukrywał, że wyłapanie powyższego oszustwa jest niemal niemożliwe. Szczególnie dla kogoś, kto sprzedaje hurtowo i przyjmuje kilkanaście/kilkadziesiąt przelewów dziennie. Na szczęście PayU usprawniło ten system, ale to nie oznacza, że sprzedający mogą się czuć oszukiwania dwóch osób za jednym razem jest znany i używany na różnych portalach z ogłoszeniami. Oszust może zupełnie anonimowo i bezkarnie wyłudzić pieniądze od potencjalnego kupca i towar od sprzedawcy, a Ci nawet nie będą wiedzieli, kto ich oszukał. Jak to działa?Przestępca znajduje interesujący go przedmiot na jakimś portalu z ogłoszeniami. Informuje o zamiarze kupna i prosi o numer konta do przelewu z przesyłką do paczkomatu. Jednocześnie wystawia za taką samą kwotę swoją ofertę. Najczęściej na inny produkt (jakiś chodliwy i droższy, aby był w korzystnej cenie).Otrzymany od sprzedawcy numer konta przesyła potencjalnemu kupującemu i prosi, aby w tytule przelewu wpisać „zakup” lub coś podobnego, co nie wskazuje na konkretny przedmiot. Dane właściciela rachunku może zostawić lub zmienić na fikcyjne, bo banki i tak ich nie weryfikują. Wielokrotnie już zwracaliśmy uwagę na ten problem – na przykład wszystkim oszust wysyła do sprzedającego prośbę o wysyłkę paczki do danego paczkomatu. Jeżeli założył w tym celu jednorazową kartę SIM, jednorazowy e-mail i czapkę z daszkiem oraz maseczkę przy odbiorze, to zlokalizowanie go będzie bardzo trudne (ale na szczęście możliwe – np. z wykorzystaniem metadanych).Kupujący, który nie otrzyma towaru, ma do dyspozycji tylko e-mail do oszusta, a ten zapewne dosyć szybko przestanie być aktywny. W takiej sytuacji po prostu skieruje swoje kroki na komisariat (lub zrazi się do zakupów internetowych i zapomni o sprawie), a policja… znajdzie sprzedawcę po numerze rezultacie sprzedawca straci masę czasu, nerwów i pieniędzy (adwokaci kosztują) na wyjaśnienie całej sprawy. I to tylko dlatego, że ktoś z niego zrobił „słupa” bez jego też: Pan Kamil jest szczuplejszy o 200 000 zł. Wszystko przez „sklonowaną” kartę. Dlaczego banki i telekomy ciągle pozwalają na takie numery?Jak bezpiecznie sprzedawać w takiej sytuacji? Niestety nie ma tu jednej prostej rady, a opisywane oszustwo na Allegro nie było pierwszym ani ostatnim. Najlepiej się umówić na odbiór osobisty (to zabezpieczy też kupujących, którzy będą mogli obejrzeć towar przed zakupem), ale zdaję sobie sprawę, że nie zawsze jest to krokiem jest próba skorzystania z systemu płatności, który oferuje dany serwis z ogłoszeniami. Niestety, jak czytaliście wyżej, takie systemy nie są pozbawione wad, a zwiększają nasze poczucie podajemy nasz numer konta, to zaznaczmy kupującemu, aby dokładnie napisał w tytule przelewu za co i komu płaci. Na przykład: „Przelew za spodnie z OLX, ID: 123456789, dla Michała Wachowskiego”.Można też uzgodnić jakąś dziwną kwotę przelewu, czyli 140,02 zł zamiast 140 zł. Dla kupującego nie powinno to być problemem, a sprzedający będzie musiał namówić kogoś do wpłacenia dokładnie takiej tytuł przelewu będzie zły lub kwota nie będzie się zgadzać, to po prostu odsyłajcie przelew do nadawcy i nie wysyłajcie towaru. Oszust może próbować różnych wyjaśnień. Na przykład może napisać, że robił dwa przelewy i skopiował tytuł. Zignorujcie to. Będzie chciał kupić, to wykona nowy nie wysyłamy też żadnych produktów na podstawie e-mailowego potwierdzenia wpłaty ani nie klikamy w żadne linki od kupujących, która mają rzekomo pozwolić nam odebrać płatność. Najlepiej się nie wdawać w żadną dyskusję z potencjalnym też: Na jej nazwisko wyłudzono zł kredytu. Umowa zaginęła, bank groził windykacją. Wreszcie są pierwsze dobre wieściZdjęcie główne: Jefferson Santos/Unsplash
Rzeczy używane, rzeczy wcześniej kochane, rzeczy z drugiej ręki cieszą się rosnącą popularnością. My od wielu lat korzystamy z zalet rynku wtórnego i w dzisiejszym odcinku podzielimy się z Wami wskazówkami, gdzie szukać najlepszych łupów, zarówno w Polsce, jak i w Wielkiej Brytanii! Listen to “#69 Gdzie szukać rzeczy z drugiej ręki” on Spreaker. Możesz nas polubić na Facebooku i Instagramie. Transkrypcja odcinka: J: Rzeczy używane, rzeczy wcześniej kochane, rzeczy z drugiej ręki. Cieszą się rosnącą popularnością. My od wielu lat korzystamy z zalet rynku wtórnego i w dzisiejszym odcinku podzielimy się z Wami wskazówkami, gdzie szukać najlepszych łupów, zarówno w Polsce, jak i w Wielkiej Brytanii. S: Odcinek o tym, gdzie szukać rzeczy z drugiej ręki. Zapraszamy! Ona – lady ogarniacz z listą rzeczy na każdą okazję. On – inżynier z pasją do klusek i motoryzacji. W marcu 2015 r. postanowiliśmy zostać parą a trzy miesiące później podjęliśmy decyzję o wspólnym wyjeździe za granicę. Od tej pory idziemy przez życie razem, uczymy się dorosłości i budujemy wspólną przyszłość. W tym podcaście opowiadamy o naszej drodze i dzielimy się lekcjami, które już odrobiliśmy. Jeżeli interesujesz się oszczędzaniem, podróżami, minimalizmem, szczęśliwym życiem w swoim tempie – zostań z nami na dłużej. Możesz nas słuchać w każdy piątek o w swojej ulubionej aplikacji do podcastów. A także znaleźć w mediach społecznościowych – Razem Lepiej Podcast na Facebooku i na Instagramie. S: Zanim zaczniemy chcielibyśmy Was gorąco poprosić o pozostawienie pozytywnej oceny naszego podcastu w Waszych aplikacjach do słuchania podcastów. Tak jak to zrobiła Gabi, która napisała nam: J: Piszę opinię w mojej ulubionej aplikacji do podcastów. Jesteście rewelacyjni, ciekawi, zabawni, pokorni i dobrze przygotowani. Nie ubarwiacie, mówicie tak jak jest, mówicie o swoich popełnionych błędach i opisujecie własne zmiany. Uwielbiam po prostu. Motywujecie do zmian i utwierdzacie w przekonaniu, że jestem na dobrej drodze. Doceńmy to co mamy, bo nie tak dużo jak myślimy potrzebujemy do szczęścia. S: Gabi, dziękujemy ogromnie za tak miłe słowa i przesyłamy uściski. Zapewniamy Was, że czytamy każdą opinię i daje nam ona nie tylko radość, ale też motywację do tworzenia i przygotowywania wartościowych odcinków. J: A teraz do rzeczy. Gdzie szukać fajnych rzeczy z drugiej ręki? S: Może na początek skupimy się na miejscach w Internecie, ze względu na ich dostępność dla wszystkich. J: W Polsce moim ulubionym miejscem do sprzedaży i kupna rzeczy z drugiej ręki są lokalne i tematyczne grupy na Facebooku i Facebook Marketplace. Ogromną zaletą jest to, że Facebook jest bardzo popularny. A co za tym idzie? Jest tam duża społeczność potencjalnych kupujących. Wystawienie ogłoszenia i promowanie go na grupach jest bardzo proste i zajmuje dosłownie kilka chwil. I niewiele rożni się od napisania postu na Twojej tablicy. Jest to więc doskonałe miejsce dla osób, które chcą dopiero rozpocząć swoją przygodę na rynku wtórnym, bo nie muszą zakładać żadnych dodatkowych kont. Zaletą jest też to, że możemy się zapoznać z profilem osoby, która chce nawiązać z nami transakcję i czasem w ten sposób też zweryfikować jej tożsamość i wiarygodność. A minusy? Nie publikujemy ogłoszeń anonimowo i to dla niektórych może być przeszkoda. S: Warto też odwiedzić tematyczne grupy na Facebooku, których głównym celem jest po prostu sprzedaż lub wymiana używanych rzeczy. Tutaj możemy polecić takie grupy jak: Uwaga śmieciarka jedzie lub Oddam, przyjmę, zamienię. Są też dedykowane grupy, które zajmują się wymianą lub sprzedażą rzeczy jednej konkretnej marki. Na przykład Judyta jest uczestniczką chyba wszystkich możliwych grup w Internecie, które są wokoło marki odzieżowej Risk Made in Warsaw. J: Pozdrawiam Riski Queens. S: Czyli producenta damskich sukienek, które notowane są naprawdę bardzo ładne i świetnie wykonane. Oczywiście są też inne grupy. Nie tylko wokół Riska. I możecie znaleźć tez grupy dedykowane fascynatom porcelany, książek czy na przykład gier planszowych. J: Ale też na przykład biegówek czy jazdy na nartach, gdzie ludzie się wymieniają nie tylko wiedzą, ale na przykład sprzedają i odkupują sprzęt czy ubrania. S: Ja na przykład jestem uczestnikiem grupy, która się nazywa : największa giełda rowerowa w Polsce. I tam osoby też często pytają się o rozwiązanie jakiś problemów ze sprzętowych albo pytają o porady to tez po prostu wrzucają posty i tez sprzedają bądź kupują części albo całe rowery. J: Tak. A ja też odkryłam ostatnio grupę dla ludzi grających w gry planszowe w UK, w polskie gry planszowe. I tam można się powymieniać i bardzo się cieszę, bo mamy kilka takich gier, które chciałabym puścić dalej w świat i kilka tytułów, które chciałabym dla nas kupić. Więc super. Bardzo Wam polecam właśnie poszukanie na Facebooku grup wokół Waszych obszarów tematycznych. S: Oczywiście grupy na Facebooku to jedna rzecz. Ale jest też przecież Marketplace, czyli dedykowana część Facebooka do tego, żeby sprzedawać. My też praktycznie wszystkie rzeczy, które sprzedajemy wystawiamy tez na Facebook Marketplace. Jest to tez o tyle dobre, że jeżeli przynależycie do jakiś grup to podczas wystawiania przedmiotu na Marketplace to możecie od razu zaznaczyć, żeby Facebook tą sprzedawaną rzecz umieścił na zaznaczonych przez Was grupach w formie posta. Czyli nie dość, że wrzucacie to na ogólny Marketplace to jeszcze do tego automatycznie publikuje Wam się post na danych tematycznych grupach. Więc zwiększacie po prostu tez dzięki temu swoje zasięgi i liczbę osób, które potencjalnie mogą zobaczyć ten post. J: W Wielkiej Brytanii bardzo fajnie funkcjonuje Facebook Marketplace do sprzedaży i kupna różnych akcesoriów do domu i ja tam zawsze przeglądam jakieś rzeczy do organizacji domu czy do kuchni. I zauważyłam, że w Polsce też się to rozrasta, więc jestem pełna optymizmu i mam nadzieję, że jak kolejnym razem polecimy do Polski to też będziemy mogli tam szukać rzeczy z drugiej ręki. A tez myślę , że ważnym jest, żeby podkreślić , że ten rynek rzeczy z drugiej ręki tworzymy my sami. Więc jak my tam nie dodajemy ogłoszeń to ich tam po prostu nie ma i inne osoby też myślą, że to nie działa. Więc jeżeli macie jakieś domowe wyprzedaże to spróbujcie tez i na Facebook Marketplace. S: Fajną opcją jest też to, że komunikacja na linii sprzedający- kupujący odbywa się po prostu poprzez wiadomości na Messengerze, czyli Messenger tworzy Wam taką grupę konwersacji, która jest powiązana tylko i wyłącznie z Marketplace i tam w aplikacji Messenger możecie znaleźć sobie po prostu wszystkie konwersacje ze wszystkimi sprzedającymi, kupującymi do konkretnego produktu. To też z jednej strony nie zaśmieca Wam jakby historii czatu w aplikacji , a z drugiej strony tez bardzo ułatwia komunikację, ponieważ i tak każdy z nas praktycznie ma tą aplikację. Już nie trzeba niczego dodatkowego instalować. I działa to w taki sam sposób jakbyśmy chcieli porozmawiać po prostu ze swoimi znajomymi na Messengerze . J: Kolejna możliwość sprzedaży lub kupna rzeczy z drugiej ręki to dedykowany sprzedaży odzieży serwis Vinted. I on działa zarówno w Polsce, jak i w Wielkiej Brytanii. I w obu tych krajach działa bardzo prężnie i aktywnie. I właśnie dlatego jego dużą zaletą jest duża liczba kupujących i sprzedających, czyli aktywna społeczność. Kolejna zaleta tego serwisu to filtry ułatwiające wyszukiwanie konkretnej rzeczy. Natomiast mi brakuje filtra, który nakazywałby wpisywanie składu tkaniny, z której dana rzecz jest wykonana. Więc mam nadzieję, że taka aktualizacja pojawi się. Jest też automatyczna możliwość negocjacji cen, co bardzo ułatwia cały proces, bo po prostu wysyłamy odpowiednią cenę, którą chcemy zaproponować przez dedykowane miejsce. Vinted zapewnia tez dużą rzetelność z zachowaniem anonimowości, ponieważ dane nasze- sprzedającego czy to kupującego są znane tylko aplikacji. I dostajemy je dopiero w momencie, kiedy transakcja została opłacona i mamy wysłać daną przesyłkę. Co uważam za bardzo fajną rzecz. I jasno są też określone stawki za wysyłkę. I możemy to od razu sprawdzić. Nie ma opłaty za wystawienie przedmiotu. Za to jest opłata związana z ochroną kupujących, którą uważam za duży plus. Ponieważ dzięki temu, no to Vinted bierze całą odpowiedzialność za transakcję. Jeżeli np. nie dostaniecie rzeczy, za którą zapłaciliście to po 2 tygodniach Vinted zwróci Wam pieniądze. I mi się to zdarzyło, że ktoś po prostu nie wysłał rzeczy, którą kupiłam i dostałam zwrot. Natomiast uważam , że ta opłata powinna być wyszczególniona w każdym ogłoszeniu, ponieważ ona jest dodawana dopiero w momencie , kiedy klikacie ,,kupuję”. Ona jest chyba procentem od wysokości ceny. Więc jeżeli kupujecie coś droższego no to może Wam to naprawdę podwyższyć cenę. Dużym, dużym plusem są też oceny sprzedawców i transakcji, które są wystawiane po każdej transakcji. Jeżeli tego nie zrobicie to automatycznie Vinted wystawi pozytywną opinię, którą oczywiście można potem edytować. No zamiast. To też wpływa na wiarygodność i rzetelność sprzedawców. I możecie takie opinie sprawdzić na przykład przed zakupem. S: Oboje w naszych szafach mamy wiele rzeczy kupionych na Vinted. Szczególną popularnością cieszą się nasze bluzy Naketano, które już niestety nie są produkowane. Dlatego musimy je znajdować właśnie w takich miejscach jak Vinted. I tam znaleźliśmy sporo egzemplarzy, którymi uzupełniliśmy nasze szafy na teraz oraz na kolejne lata. J: Kolejna aplikacja, która jest teraz aktywnie promowana w Internecie to aplikacja LESS. I można w niej sprzedawać ubrania, kosmetyki, ale też elektronikę, książki, akcesoria czy rzeczy sportowe. Ja nigdy z niej nie korzystałam, ale przed zrobieniem tego odcinka sobie ją zainstalowałam i postanowiłam, że ją przetestuję. I plusy, które zauważyłam to to, że aplikacja jest aktywnie promowana przez influencerki, więc jeżeli gdzieś znaleźliście na YouTube ubranie, które Wam się bardzo spodobało i wpadło Wam w oko to teraz możecie je też odkupić z drugiej ręki na LESS. Właśnie od dziewczyn, które są zaangażowane w kampanię promocyjną. Aplikacja jest też bardzo ładnie przygotowana. Jest intuicyjna i łatwo się z niej korzysta. W dobry sposób są też prezentowane oferowane rzeczy , ponieważ LESS wysyła takie tutoriale -poradniki jak przygotować ładne zdjęcia i dobre opisy. Więc to też jest fajna sprawa. Jest możliwość licytacji, jak i kup teraz. Więc to też jest duża zaleta, że można tę cenę negocjować. Do minusów. Aby przeglądać ogłoszenia trzeba się zarejestrować. Ja do tej pory robiłam tak, że przeglądałam ogłoszenia bez konta i dopiero kiedy znalazłam coś czym byłam zainteresowana to zakładałam konto i odzywałam się do sprzedającego. Tudzież dokonywałam zakupu. No i często wyskakują błędy, więc wydaje mi się ze to jest taka cecha pierwszych wersji aplikacji , że tam są pewne niedociągnięcia, które po prostu wychodzą w praniu. No, ale życzę dobrej, dobrej przyszłości dla tej aplikacji i mam nadzieję, że się rozwinie i ze będzie miała dużo kupujących , jak i sprzedających. Kolejna aplikacja, która jest bardzo popularna w Wielkiej Brytanii to jest Depop. No i znajdziecie tam ogromny wybór ubrań. Naprawdę można skrolować w nieskończoność. Transakcja jest bardzo łatwa do przeprowadzenia. Nie ma żadnych dodatkowych opłat dla osób, które kupują. Za to jest spory procent prowizji dla osób, które sprzedają. Do minusów tej aplikacji zaliczam to, że ubrania tam są także z zagranicy. Więc musicie po prostu filtrować odpowiednio albo zwracać uwagę na to skąd jest dany przedmiot, żeby po prostu nie płacić bardzo dużych kosztów wysyłki. W recenzjach do tej aplikacji zauważyłam także: ze wiele osób skarżyło się na próby wyłudzeń i na powolną obsługę klienta. Finalnie wszystko kończyło się dobrze, bo odzyskiwały swoje pieniądze czy wpłaty. Natomiast … S: Niesmak pozostał. J: Niesmak pozostał. I warto mieć to na uwadze. Więc może tam wiadomo , że trzeba podpiąć jakąś metodę płatności czy swoje konto PayPal. Więc może warto mieć dedykowaną kartę powiązaną z kontem bankowym , na którym nie będzie jakiejś dużej kwoty pieniędzy czy dedykowane konto na PayPal- u podpięte do tej aplikacji. Nie ma tam tez systemu do negocjacji. Wszystko się odbywa w wiadomościach prywatnych co może być pewnym utrudnieniem. Można dodać tylko 4 zdjęcia i jedno video w ogłoszeniu, a to nie zawsze pozwala na dokładne zapoznanie się z przedmiotem. I na to też skarzą się sprzedający, że przydałoby się po prostu więcej możliwości dodania zdjęć. To są minusy, które zauważyłam. S: Podczas naszego researchu do tego odcinka natrafiliśmy na nową usługę oferowaną przez Zalando. Nazywa się ona Pre owned. Działa na pewno w Polsce. Niestety jeszcze nie ma jej w Wielkiej Brytanii. I z tego co się orientujemy to chyba jeszcze w Niemczech i w Austrii. O ile mnie pamięć nie myli. Polega ona na tym, że jeżeli chcemy sprzedać jakiś produkt, który jest prawie nowy albo nie nosi żadnych oznak użycia to możemy poinformować o tym Zalando. Oni wtedy proszą, aby zrobić zdjęcia i przesłać do siebie. I po weryfikacji zaproponują nam jakąś kwotę za ten produkt. Jeżeli my zaakceptujemy tą ofertę to wysyłamy za darmo produkt do Zalando. Oni to wystawiają i sprzedają. W momencie, gdy produkt się sprzeda to możemy otrzymać ustaloną kwotę w formie karty upominkowej do Zalando lub przekazać tą kwotę na jakąś lokalną akcję charytatywną lub darowiznę. Niestety, Zalando nie akceptuje wszystkich marek i wszystkich produktów. Można tez sprzedać w ten sposób tylko do 20 produktów za jednym razem. Jeżeli jakiś produkt po przesłaniu do Zalando nie przejdzie jeszcze drobiazgowej inspekcji to wtedy Zalando albo odeśle nam ten produkt albo po wcześniejszej konsultacji z nami przekażą ten produkt na cele charytatywne. J: Nie wiemy jak ta usługa działa od strony sprzedających, ale moja przyjaciółka kupiła na Zalando Pre owned 3 rzeczy od luksusowych marek za 20 % ceny. Jest super zadowolona i bardzo gorąco mi polecała do wypróbowania , kiedy opcja ta już będzie dostępna w Wielkiej Brytanii. Więc i Wam o niej opowiadamy. A skoro jesteśmy przy luksusowych markach to są jeszcze 2 sklepy internetowe, które są takimi komisami luksusowych brandów. Pierwszy to jest Vestlaire Collective, który działa także w Wielkiej Brytanii. I tam możecie kupić ubrania od projektantów z drugiej ręki, praktycznie z całej Europy. Więc jeżeli macie jakieś upatrzone dodatki czy odzież to warto tam zaglądać. A w Polsce działa Pyskaty Zamsz, który jest własnie komisem luksusowych marek. I zarówno oferuje możliwość sprzedaży, jak i kupna odzieży. Moim dużym odkryciem ubiegłego roku były Second Handy, działające na Instagramie. Są to sklepy z wyselekcjonowanymi ubraniami dobrej jakości i każdy z nich , z tych które obserwuje ma jakąś taką myśl przewodnią. I np. na Awesome Store znajdziecie tylko skandynawskie marki. Albo na MishMash Clothing znajdziecie klasyki z dobrych materiałów i co ciekawego, mają tez dział Home, więc znajdziecie tez akcesoria i dodatki do domu. Moim. store specjalizuje się w pięknych swetrach z dobrych materiałów z drugiej ręki , a Dite w ubraniach premium. Natomiast w Reclo Store znajdziecie ubrania z naturalnych materiałów w minimalistycznym stylu. Woolitbe to ubrania z wełny merino , także z drugiej ręki. A pasuje Outlet jest totalnie inny od tych wszystkich wcześniej wymienionych, ponieważ oni specjalizują się w trendach. Jeżeli szukacie czegoś kolorowego z cekinami, świetnie wyglądającego, ale takiego niepowtarzalnego to to właśnie jest miejsce, które powinniście odwiedzić. Wszystkie linki będą oczywiście na naszej stronie internetowej. Zrobię tez dedykowany post na Instagramie dla tych marek. Wszystkie te sklepy, które wymieniłam to są polskie sklepy. S: Jednym z pierwszych miejsc, na które natrafiliśmy podczas naszej przygody z kupowaniem i sprzedawaniem rzeczy z drugiej ręki i które do dzisiaj pozostaje jako jedno z najczęściej odwiedzanych przez nas to serwis Gumtree, którego polskim odpowiednikiem jest portal OLX. W Polsce możecie tez skorzystać z serwisu Możecie tam tak naprawdę znaleźć wszystko. Ubrania, samochody, rzeczy dla dzieci, meble, wyposażenie domu, narzędzia, elektronarzędzia. Naprawdę mógłbym tutaj wymieniać jeszcze długie godziny, bo po prostu znajduje się tam wszystko. Jest tam naprawdę bardzo duża i aktywna społeczność, więc jest też duża szansa na to, że znajdziecie to czego szukacie. Wiele razy udało nam się znaleźć rzeczy tylko i wyłącznie na Gumtree, których nie było na żadnych innych serwisach. Bardzo dużą zaletą jest funkcja, z której korzystamy. A mianowicie ustawianie alertów. Możemy sobie ustawić nazwę produktu i zasięg, w jakim aplikacja ma nam je wyszukiwać. I w momencie pojawienia się nowego ogłoszenia, które spełnia kryteria takiego alertu dostajemy powiadomienie na maila, że oto właśnie pojawił się nowy produkt. Także aplikacja sama za nas wyszukuje pożądane przez nas rzeczy. Oczywiście aplikacja oferuje również możliwość negocjacji ceny. Jest też kilka minusów, o których musimy wspomnieć. Przede wszystkim największym takim minusem to niesłowni klienci. Wielokrotnie zdarzyło nam się , że dostawaliśmy wiadomości typu: już jadę, już jestem w aucie, już jestem za rogiem, już za 5 minut będę. I nigdy ta osoba się nie pojawiła. J: Czekają za rogiem. S: Pewnie tak. Pewnie jeszcze czekają. Ale jest to niestety zmora tego serwisu. J: Kolejną zmorą, która w Polsce jest szczególnie podkreślana jest brak kultury wśród osób, które się do nas odzywają. No i moi drodzy, no tą kulturę ustalamy sami. I ja Wam po prostu radzę, jeżeli ktoś do Was zwraca w chamski, prostacki sposób to nie odpisujcie. Zawsze się zdarzy kolejna osoba, która będzie zainteresowana Waszym przedmiotem. I myślę, że Wasza pogoda ducha i dobry dzień jest ważniejsze niż użeranie się po prostu z ludźmi, którzy nie są w stanie napisać kulturalnej wiadomości. S: Czasami zdarza się też, że ogłoszenie ma niewystarczającą liczbę zdjęć lub jakos tych zdjęć jest naprawdę kiepska oraz opisy są bardzo lapidarne albo w ogóle nie rzetelne. Także jeżeli widzicie , że coś jest podejrzanego czy coś takiego to czasami lepiej sobie odpuścić niż pakować się na minę. Ja wiem doskonale, że przy odbiorze takiego przedmiotu i tak przeprowadzamy jakieś wstępne oględziny, ale czasami warto sobie zaoszczędzić tego czasu i paliwa na to, żeby jechać po coś co później okazuje się być czymś zupełnie innym albo nagle ktoś próbuje wyłudzić od nas pieniądze. J: Myślę, że też możecie poprosić o uzupełnienie opisu czy dosłanie dodatkowych zdjęć. I to też pozwoli Wam sprawdzić jak bardzo zaangażowany jest ten sprzedający i czy faktycznie zależy mu na sprzedaży. Bo jeżeli ktoś nas prosił o jakieś dodatkowe zdjęcia czy to kodu kreskowego, który jest na danej rzeczy czy np. zdjęcia danej rzeczy w innym świetle, żeby sprawdzić dokładnie kolor to nigdy nie mieliśmy z tym problemu. Bo to jest 3 minuty roboty tak naprawdę. Kolejne dwa serwisy z rzeczami z drugiej ręki, które działają na terenie Wielkiej Brytanii to jest Preloved i Shpock. Na Preloved regularnie sprawdzam różne rzeczy i bardzo cenię tą aplikacje, że znajdują się tam tylko zweryfikowani listem takim prawdziwym listem na papierze użytkownicy. Dostajecie odpowiedni kod i link do wpisania, żeby zweryfikować swoje konto. Są tam też ciekawe kategorie rzeczy np. zakładka konia do sprzedania, ponieważ jeździectwo jest w Wielkiej Brytanii bardzo popularną formą spędzania czasu. Znajduje się tam mnóstwo tez rzeczy z lnu, z różnych wysokogatunkowych materiałów. Nigdy nic nie kupiłam jakoś, ale z przyjemnością tam zaglądam, żeby po prostu podglądać rzeczy. Shpock to aplikacja polecana mi przez Paulinę rudym okiem i powiedziała mi, że ona świetnie działa w Londynie i tam znalazła kilka wspaniałych gratek. Więc myślę, że warto tez zajrzeć tam, jeżeli szukacie jakiejś konkretnej rzeczy. Po świętach na Preloved pojawiła się też kategoria Niechciane Prezenty, czyli kategoria z rzeczami, które są nowe, nieotwarte, a trafiły do swoich właścicieli a oni niekoniecznie chcą je zatrzymać. Więc tez super gratka. Minusem aplikacji czy też serwisu Preloved jest płatne członkostwo. Jest oczywiście wersja basic’owa za darmo, z której ja korzystam do przeglądania ofert. Natomiast jeżeli chce się wysyłać wiadomości i wystawiać oferty to tam trzeba kilka funtów dodatkowo zapłacić. S: Oczywiście nie możemy w tym odcinku nie wspomnieć o takich serwisach jak eBay i Allegro. Jest tam ogromna dostępność ofert ze wszystkich możliwych działów. I serwisy te oferują bardzo szczegółową i dobrą możliwość filtrowania rzeczy po wielu kategoriach, co uważamy za bardzo duży plus. Łatwo tez można zweryfikować sprzedających, ponieważ jest tam system wystawiania komentarzy, więc jeżeli trafi się jakaś nierzetelna osoba to bardzo szybko możemy ją wyłapać. Oba serwisy oferują zarówno formę kup teraz, jak i licytacji i ochronę kupującego, co akurat dla nas jest bardzo ważne, ponieważ nie lubimy podejmować nadmiernego ryzyka, jeśli chodzi o kupowanie rzeczy przez Internet od innych ludzi. Dużą zaletą tych serwisów jest też to, że można w bardzo łatwy sposób zapłacić. Czy to np. poprzez PayPal-a czy jakieś inne serwisy typu PayU, które nie wymagają np. podawania numeru karty. Wiec jest to na pewno duże ułatwienie dla kupujących. J: No i oba serwisy są gigantami na rynku, więc muszą dbać o wiarygodność i o ochronę kupujących. Co jest ogromnym plusem. Z online przechodzimy do offline. No i oczywiście są sztandarowe miejsca, w których można kupować rzeczy z drugiej ręki. Lupeksy, antykwariaty, targi staroci. Natomiast mamy dla Was kilka takich ciekawostek, o których pomyśleliśmy, że warto wspomnieć. W Warszawie możecie skorzystać z usług Stare na nowo i miejskiego bazaru, gdzie opłacacie regał, zanosicie swoje rzeczy, metkujecie je, a jeżeli minie ten czas, za który opłaciliście swój regał to po prostu zabieracie rzeczy i otrzymujecie przelew za to co udało się sprzedać. Oczywiście jest odpowiednia prowizja od sprzedanych rzeczy. Stare na nowo możecie sprzedawać odzież, sprzęt muzyczny, obrazy, zabawki, porcelanę i tez podejrzałam na ich fanpage na Facebooku, że wrzucają tam swoje aktualne oferty. Wiec jeszcze zanim się wybierzecie do stacjonarnego miejsca to możecie po prostu przejrzeć ofertę i może Was coś zainteresuje. Jest też w Polsce platforma do sprzedaży odzieży, która się nazywa Remixshop, do których wysyłacie wyselekcjonowane przez Was zdjęcia, a oni biorą na siebie zrobienie zdjęć i przygotowanie ogłoszenia. Trzeba dodać, że na ich stronie jest taki restrykcyjny dobór rzeczy do sprzedaży, ale to też jest zaleta dla osób kupujących, ponieważ mogą się spodziewać naprawdę dobrej jakości. Kupujący mają tez prawo do zwrotu, co jest dużym plusem w przypadku rzeczy używanych. I naprawdę rzadko się zdarza. Zauważyłam tez, że klienci doceniają dobrą obsługę i bogatą ofertę. Więc jeżeli jesteście zainteresowani sprzedażą czy kupnem rzeczy to możecie zajrzeć na S: Okej. Więc podsumowując chcieliśmy Wam poradzić, abyście przede wszystkim stawiali na wiarygodność sprzedających. Polecamy Wam korzystać z dedykowanych serwisów do kupowania z drugiej ręki. Nawet jeśli będzie to się wiązało z zapłaceniem tych kilku złotych więcej za ochronę kupujących. Jeżeli cokolwiek budzi Wasze wątpliwości to lepiej jest zrezygnować z takiego zakupu i poszukać innego sprzedawcy niż narazić się na potencjalne oszustwo. J: Nigdy tez nie wysyłałabym dużych kwot pieniędzy ustalając szczegóły transakcji w prywatnej korespondencji. Ponieważ jeżeli druga strona okaże się nieuczciwa, nie chciałabym się narażać na nieprzyjemności. S: Pamiętajcie tez, żeby odnosić się do drugiego człowieka miło i kulturalnie, bo sami tez lubimy, gdy ludzie w ten sposób się do nas odzywają. A jeżeli ktoś jest chamski to po prostu nie odpisujcie. J: Dziękujemy, że byliście z nami w kolejnym odcinku Razem Lepiej Podcast. Serdecznie zapraszamy Was na nasze konto na Instagramie , gdzie możemy się powymieniać Waszymi spostrzeżeniami, przemyśleniami i gdzie możecie nam też polecić Wasze ulubione miejsca do sprzedaży i kupna rzeczy z drugiej ręki. Dobrego piąteczku. S: Szufla! Muzyka: Young Love by LiQWYD @liqwyd. Music provided by Free Music for Vlogs
Przygotowałem dla Ciebie 10 przykładów, jak uczenie maszynowe może zmienić świat e-commerce. Z tego odcinka dowiesz się: Jakie znaczenie ma zbliżająca się rewolucja przemysłowa? Czy technologia diametralnie odmieni nasz sposób życia w przyszłości? Czy komputer może mieć wyobraźnię? Na jakich płaszczyznach wykorzystuje się uczenie maszynowe? Czy sztuczna inteligencja zastąpi człowieka w przyszłości w aspekcie kontaktu firma – klient? Jak zaawansowane systemy rekomendacyjne dopasowują się do swoich odbiorców/klientów? Jak bardzo sprawny oraz efektywny system rekomendacyjny może wpłynąć na sprzedaż? jak efektywnie zwiększyć swój open rate przy pomocy uczenia maszynowego? czy uczenie maszynowe jest w stanie zapobiec oszustwom podczas zakupów internetowych? jak odpowiednio zarządzać katalogiem (strukturami drzewiastymi) wykorzystując potencjał uczenia maszynowego? czy sztuczna inteligencja może stać się Twoim potencjalnym konsultantem? który z obecnych asystentów głosowych jest najbardziej inteligentny? czy w przyszłości będziemy robić zakupy przez Internet wyłącznie za pomocą komend głosowych? Przed wstępem do tej rozmowy, chcę zrobić zapowiedź konferencji, którą organizuję – DataWorkshop Club Conf. Odbędzie się ona 13 października w Warszawie. Dzięki inspirującym historiom, zaoszczędzisz kilka lat ciągłego błądzenia i gromadzenia nadmiaru zbędnej wiedzy. Nawiążesz wartościowe kontakty i poznasz właściwe osoby, z którymi na pewno znajdziesz wspólne cele oraz motywację do działania. Ugryź kawałek Machine Learning Obecnych będzie osiemnastu prelegentów, którzy opowiedzą o swoich doświadczeniach. Jak to się stało, że są tam gdzie są, jakie porażki popełnili, jakie wyciągnęli z nich wnioski, z jakich ‘life-hacków’ korzystają, które pomagają im w życiu. Dzięki temu będziesz mógł poznać różne ścieżki rozwoju Machine Learning, jak i również odnaleźć swoją własną. To będzie dobra okazja zarówno dla początkujących, jak i również dla osób, które już działają w tym temacie i chciałyby go poszerzyć. Nie trać czasu! Podobnie było z DataWorkshop Tour. Bilety wyprzedały się w mgnieniu oka i potem było wiele próśb, aby zwiększyć ich liczbę, lecz ze względu na limity “fizyczne”, nie jest to takie proste. Sprzedaż dopiero ruszyła i w momencie jak nagrywam, wyprzedane jest już 40% biletów. Koszt biletu, jak na wysiłek który jest włożony, jest mocno zaniżony. Dlatego schodzi dość szybko. Robię to z kilku powodów, np. dlatego, że chcę udostępnić tę wiedzę szerszemu gronu. Są też jeszcze inne powody. Kolejną wyróżniającą nas rzeczą jest to, że postanowiliśmy to zrobić własnymi siłami, bez sponsorów, dzięki czemu, jak łatwo się domyślić, udało nam się wyeliminować prezentacje sponsorskie. Wszystkie prezentacje które się pojawią, będą wnosiły tylko i wyłącznie praktyczną wartość. Zobacz na program :). Natomiast jeśli jednak ten dzień masz już zajęty (będzie to sobota), lub nawet jesteś zagranicą, czy zabrakło biletów, też o tym pomyśleliśmy. Możesz kupić dostęp do transmisji online i zobaczyć prezentację 18 prelegentów, przy czym wszystkie nagrania będą dostępne co najmniej przez rok, więc możesz je obejrzeć w dogodnym dla Ciebie czasie. Co ważne, dostaniesz również dostęp do slack’a, gdzie będziesz mógł poznać uczestników, jak i zadać pytania prelegentom. Koszt dostępu do transmisji to jedynie 150 zł. (netto). Specjalista Machine Learning to jeden z najbardziej opłacalnych zawodów przyszłości, dlatego warto tam być. Jestem pewien, że robimy coś unikalnego nawet w skali europejskiej. Teraz wracamy już do dzisiejszego tematu. Świat zmienia się szybciej, niż myślisz. Średnio co 100-150 lat odbywa się rewolucja przemysłowa, teraz mamy kolejną, już czwartą. Uczenie maszynowe, tak zwana sztuczna inteligencja lub AI przyczyni się do zmian w czwartej rewolucji. Czasy w których żyjemy są unikalne (swoją drogą, tak pisali ludzie 100 i nawet 200 lat temu). Dlaczego znów to powtarzam? Jeśli zaobserwujemy jak wygląda rozwój, to faktycznie te zmiany zawsze następowały. Zarówno 100, 200, jak i nawet 500 lat temu. Jednak z biegiem czasu, okres potrzebny na wprowadzenie tej zmiany staje się coraz mniejszy. Jeszcze 300 czy nawet 500 lat temu, dziadek przekazując swój fach wnukom, mógł być pewien, że wnuk i jego rodzina przeżyją dzięki tej wiedzy. Jak jest dzisiaj? Już w jednym pokoleniu pojawią się nowe zawody i zanikają stare. Wyobraź sobie dwa wykresy, jeden z nich pokazuje czas, jaki mija od momentu urodzenia się dziecka, do stania się rodzicem (zwykle ok. 25 lat), drugi wykres pokazuje, ile potrzeba czasu na wdrożenie zmian w społeczeństwie. Wcześniej to zajmowało stulecia, potem dziesięciolecia teraz już tylko lata… Przyjrzymy się tym zmianom i pewnym trendom. Mówi się, że początki internetu (ARPANET) miały miejsce pod koniec lat 60-tych ubiegłego stulecia (przynajmniej taka jest wersja oficjalna). Musiało minąć jeszcze trochę czasu, aby on zyskał na popularności. Już na początku roku 2000 internet zaczął przenikać życie codzienne, na skutek czego wszystko dookoła zaczęło się zmieniać. Między innymi, wtedy zaczął pojawiać się potencjał w obszarze e-commerce. Wtedy, np. Bill Gates zasłynął z powiedzenia: “Jeśli Twojego biznesu nie ma w Internecie, to już jest po nim”. Faktycznie, branże zaczęły się zmieniać. Trochę później, pojawiły się telefony komórkowe (w szczególności smartfony), które po raz kolejny wpłynęły na nasz sposób życia. Można dzięki nim budować relacje, komunikować się, czy robić zakupy. Zaczęło się mówić o podejściu “mobile-first”. Przez ostatnie kilka dobrych lat faktycznie tak było. Wiele firm (również tych dużych, np. Google czy Microsoft) zastosowali tę strategię: Mobile First. Teraz mamy kolejną falę, i to znacznie potężniejszą niż Internet czy telefony komórkowe! Jest to uczenie maszynowe, które bardzo zmieni nasz świat. Tak naprawdę, te zmiany już się rozpoczęły i nie ma przed nimi odwrotu. Co to oznacza dla nas, ludzi, jak i dla obszaru e-commerce? Kiedy mówimy o sztucznej inteligencji, zwykle nam się to kojarzy z książkami czy filmami science fiction. Wtedy wydaje się, że to raczej nastąpi w dalekiej przyszłości i zbytnio się tym nie przejmujemy (i częściowo to jest prawda). Natomiast chciałbym dzisiaj skupić się na innych tematach, bardziej pragmatycznych, które można wdrożyć w życie i dzięki nim mieć pewne korzyści, zarówno biznesowe, jak i inne. Dodam jeszcze jeden argument w którym przedstawię ważność czasu w którym aktualnie żyjemy. Pamiętam, że kiedyś bardzo mnie zaskoczyło odkrycie, że już w latach 60-tych ubiegłego stulecia mówiło się o uczeniu maszynowym (w szczególności o sieciach neuronowych. Złożone sieci neuronowe to jest ten słynny Deep Learning). Później odkryłem, że Alan Turing w swojej publikacji w 1950 rozważał i próbował znaleźć odpowiedź na pytanie “czy maszyny potrafią myśleć?”. To, że już ok. 70 lat temu poruszano ten temat bardzo mnie zaskoczyło. Następnie dowiedziałem się, że Ada Lovelace (która dość często jest nazywana pierwszym programistą, dokładnie to pierwsza osoba, która opublikowało swój algorytm) jeszcze w roku 1842 w swojej notatce rozważała temat, czy komputer może mieć wyobraźnię i sama odpowiedziała na to pytanie – “nie”. Już prawie 200 lat temu poruszano dzisiejsze tematy. Dlatego ciężko to nazwać wynalazkiem naszego czasu. Natomiast, jaka jest istotna różnica pomiędzy tamtym czasem a teraźniejszością? Dlaczego teraz (od 2017) duże firmy i państwa (np. USA, Chiny, UK, Francja, ale również i wiele innych) inwestują miliardy dolarów w rozwój AI/ML? Co zmieniło się przez ostatnie 200 lat? Odpowiedź jest prosta, uczenie maszynowe (ML) dojrzało na tyle, że zaczęło przynosić konkretne pieniądze. Mało tego, ML jest elementem, który może stać się decyzyjnym czynnikiem kto pozostanie na rynku. Gartner (amerykańska agencja badawczo – rozwojowa) przewiduje, że w roku 2020 ok. 85% interakcji z klientem będzie wykonywane bez udziału człowieka. Będą zautomatyzowane, ale w taki sposób, że klient będzie czuł się zadbany. W roku 2016, Sundar Pichai powiedział, że Google przyjmuje strategię AI First. Później podobną strategię objął Satya Nadella (CEO Microsoft). Wiele innych firm też zaczęło wdrażać te strategie. Chociaż warto powiedzieć wprost, że jest to pewna pułapka dla początkujących. Popatrzmy na przykłady, gdzie uczenie maszynowe może być przydatne w obszarze e-commerce. To jest tylko część obszarów, aby przedstawić ogólny zarys. Również w wielu przypadkach odwołuje się na rynek zachodni (głównie USA), dlatego, że w ten sposób można obserwować trendy. W Polsce podobne trendy też się pojawiają, jednak przeważnie z kilkuletnim opóźnieniem. 1. Inteligentna wyszukiwarka Myślę, że każdy przystępny sklep posiada wyszukiwarkę. Jest ona rzeczą dość oczywistą. Natomiast obecność wyszukiwarki to jedynie część sukcesu. Klient ma różne oczekiwania. Na przykład, jak wpisuje “adidasy” to może mu chodzić o buty marki “Adidas”, ale równie dobrze o “Nike”, być może nawet bardziej o te drugie. Zwykła wyszukiwarka bardziej operuje wyrazami (lub ich kawałkami), niż szerszym kontekstem. Taki kontekst może bardzo usprawnić skuteczność wyszukiwania. Kolejną funkcją wyszukiwarek to użycie zdjęcia do wyszukania pożądanego produktu zamiast słów. Na przykład, ktoś znalazł w internecie interesujący go przedmiot i chce go kupić. Nie ma zielonego pojęcia jaki to jest brand. Podam nawet coś prostszego, mamy rodzaj ubrania, który bardzo się nam podoba i chcemy znaleźć coś podobnego, tylko do tego ubrania, np. dobrać buty czy torebkę do sukienki. Takie działania mogą być pomocne i zwiększyć skuteczność. Jeszcze jeden wymiar, już mniej oczekiwany, to wyszukiwanie głosem. Jest to nieco szerszy temat, dlatego zdecydowałem się o tym napisać osobny punkt. Jaki z tego wniosek? Uczenie maszynowe może wprowadzić znacznie szerszy kontekst do Twojej wyszukiwarki, dzięki czemu możesz zwiększysz skuteczność i podnieść konwersję. Jak się do tego zabrać? Kluczowym elementem będą dane. Ważne jest umieć zbierać informację (dlatego potrzebna jest odpowiednia architektura), dzięki czemu, nie tłumacząc maszynie wprost, a jedynie obserwując zachowania ludzi, potrafi ona zrozumieć korelacje (ale co ważne, również te, które są zdecydowanie mniej oczywiste). 2. Prognozowanie podażu i popytu Klient, kupując produkt, chce go natychmiast otrzymać. Oczywiście, może trochę poczekać, ale im dłużej czeka, tym bardziej chce zrezygnować ze swojego zamówienia. Podaję przykład, o którym już wspomniałem, i mało firm dzieli się publicznie tą informacją. Otto Group jest jednym z największym e-commerce na świecie, który istnieje w ponad 20 krajach. Analizując zwroty klientów, czyli wtedy kiedy klient chciał coś kupić i już wpłacił pieniądze, po czym zażądał zwrotu, doszli do pewnych wniosków. Ich wnioskiem było, że wystarczy zmniejszyć czas dostawy towarów do 2 dni zamiast, 3-4, przez co ilość zwrotów zauważalnie się zmniejszyła. Otto Group zdołało (na rok 2017) osiągnąć 90% dokładności, że konkretne produkty kupione z wyprzedzeniem, zostaną wykupione przez klientów w ciągu najbliższych 30 dni. Mało tego, robią to na dość dużą skalę, w ten sposób kupują ok. 200 tysięcy produktów z wyprzedzeniem. Innymi słowami Otto Group już wie, kto chce kupić określony produkt, chociaż klient może nie być jeszcze tego świadom. Dzięki temu rozwiązaniu udaje się uniknąć dwóch milionów zwróconych przedmiotów rocznie. Jaki z tego wniosek? ML może usprawnić podejmowanie bardziej trafnych decyzji biznesowych. Jak do tego zabrać się? W tym zadaniu chodzi o szeregi czasowe. Polecam zapisać się na mój autorski kurs, gdzie prostym i przystępnym językiem tłumaczę te zagadnienia. Kurs startuje 12 listopada. Jeśli posiadasz historię sprzedaży, prawdopodobnie już teraz stosunkowo małym nakładem możesz uzyskać rozwiązanie, które pomoże Ci w podejmowaniu bardziej trafnych decyzji. 3. Obsługa klientów Jedną z zalet e-commerce jest skalowalność. Natomiast im więcej klientów, tym więcej opinii o produkcie lub usłudze. Mało tego, można to zrobić na wiele różnych sposobów (np. Facebook, Instagram, LinkedIn, Twitter, własny blog itd). Kontrolowanie tego manualnie, staje się dużym wyzwaniem. Są firmy (również w Polsce), które próbowały ten problem rozwiązać zwiększając ilość pracowników, ale jednak wtedy pojawił się inny problem. W takim zespole, była dość duża rotacja… Dlatego trzeba było wymyślić coś innego. Uczenie maszynowe jest tutaj pomocne na kilku płaszczyznach. Po pierwsze, można przypisać wypowiedź do konkretnej kategorii (kategorie mogą mieć strukturę drzewiastą). Po drugie, można wyczuć jaki wydźwięk (sentyment) miała wiadomość. Wtedy można skupić się na negatywnych (które są bolączkami dla firmy), jak również na wykrywaniu anomalii. Sytuacja, gdzie negatywnych wiadomości jest coraz więcej, musi mieć swój konkretny powód. Wiem, że czasem to brzmi bardziej skomplikowanie, niż jest w rzeczywistości. Natomiast to sprowadza się do problemu zwykłej klasyfikacji, z którym poradzi sobie, jak myślę większość moich absolwentów. Po trzecie, jeśli dzwoniąc do Ciebie zmuszasz klienta do wybrania z menu 2,3 czy nawet 10 cyfr, to jest to bardzo słaba strategia. Znacznie lepiej będzie, jeśli będziesz go pytać i analizować odpowiedź głosową. Podobne projekty już występują na zachodzie, ale Polska nie pozostaje z tyłu. Co prawda, ciągle jest to w fazie testowej, ale Orange zaczęło już wprowadzać takie rozwiązania. Wiem z jakim skutkiem, ale nie mogę tego zdradzić, natomiast można się łatwo domyślić używając zwykłej logiki… Po czwarte, już bardziej złożone, to zbudowanie chatbota, w szczególności w języku polskim. Chociaż zrobienie prostego drzewka, jest w miarę prostą czynnością, i czasem wystarczy, aby przeprowadzić większość prostych rozmów. Jaki z tego wniosek? ML może pomóc utrzymać tempo wzrostu, lub jego obecną skalę, zachowująć przy tym dobry poziom obsługi. 4. System rekomendacyjny Jeszcze w czasach starożytnych sprzedawca, który potrafił być empatyczny w stosunku do klienta i doradzić mu w prosty, zrozumiały sposób, wygrywał z konkurencją. W e-commerce posiada wiele zalet z punktu widzenia biznesu, np. znacznie łatwiej się skaluje, niż zwykły sklep/rynek fizyczny. Natomiast, w klasycznej wersji traci się dość dużo na personalizacji i trafności przekazu. Dlatego klient czuje się zagubiony, albo jest za dużo do wyboru, albo to co jest, wykracza poza obszar jego zainteresowań. Nie ma możliwości też nikogo zapytać, bo komunikacja w tym przypadku jest jednostronna (w kierunku klienta). Ludzie nie potrafią odnaleźć się w sytuacji, kiedy jest zbyt wiele opcji do wyboru. Po krótkim czasie człowiek czuje dyskomfort i nie wybiera nic, albo podejmuje losową decyzję, w wyniku czego statystycznie rzecz biorąc wybiera (naj)gorszą opcje. Więcej o tym można znaleźć w pracach amerykańskiego psychologa Barry’ego Schwartz’a. Dlatego ludzie potrzebują wsparcia w Internecie. Zamiast przedstawiać wszystkie dostępne produkty, pokazać tylko te, które mogą klienta najbardziej zainteresować. (Też w małej ilości, najlepiej mniej niż 5 propozycji w tym samym czasie). Dlatego to jest sztuką. Bo z jednej strony, ilość klientów może wynieść tysiące lub miliony, a z drugiej ilość produktów to również tyle samo. W jaki sposób to wszystko spersonalizować? Używając zwykłych reguł programistycznych. (Np. Jeśli klient X, lub nawet segment X to przedstawić produkty A, B, i C)? Jest to zbyt czasochłonny proces. Mało tego, utrzymywanie tych reguł byłoby zbyt kosztowne. Dlatego potrzebne jest inne podejście. Systemy rekomendacyjne próbują rozwiązać ten problem, dobierając do konkretnego klienta kilka najciekawszych dla niego produktów w tym momencie (kontekście). Jednym z klasycznych i wzorcowych przykładów systemów rekomendacyjnych jest Netflix. Neil Hunt (ang. Chief Product Officer Netflixu) powiedział, że w ostatnich latach udało im się zredukować o kilka procent odejścia klientów (czyli rezygnacji z subskrypcji). Zgodnie z ich kalkulacją, w ten sposób udało się zaoszczędzić więcej niż 1 mld. dolarów rocznie. Więcej o tym można poczytać w publikacji. Podobnie Amazon zwiększył swoją sprzedaż o ok. 30%, tylko dzięki systemowi rekomendacji. Oczywiście to bardzo zależy od skali, natomiast ta liczba robi ogromne wrażenie. Jaki można zrobić wniosek? System rekomendacyjny może bardzo wpłynąć na sprzedaż (up-selling & cross-selling). W dodatku wzrasta lojalność klientów, gdyż wiedzą, że system im efektywnie podpowiada (włączając nieznane produkty). 5. Porzucone koszyki Zgodnie ze statystyką (pierwszy kwartał 2018) ok. 70% (w zależności od branży od 69% do 81%) klientów porzucają koszyki. Porzucone koszyki: źródło Istnieje wiele przyczyn, dlaczego tak się dzieje, ale ważne jest to, że istnieje duży obszar, gdzie można podjąć próby optymalizacji i ostatecznie wiele zyskać. Klasycznym rozwiązaniem jest re-target marketing. Jednak powinniśmy jej używać jako broni ostatecznej. Uczenie maszynowe, może być dobrym narzędziem, które podejmuje bardziej dokładne działania. Może opłacać się dać większą zniżkę (np. 15%, 20% czy nawet 25%) niż przepalać budżety na reklamę (którą dość często “oglądają” boty). Jest wiele sposobów, ale jednym ze skuteczniejszych jest wysłanie spersonalizowanego maila. Już wcześniej wspomniałem o systemach rekomendacyjnych, więc taki system może być również zastosowany w formie mailowej. Przypomnienie klientowi co chciał kupić + zniżka, oraz dodatkowe rzeczy, które mogą klienta zaciekawić. Miło będzie klienta zaskoczyć, czyli wspomnieć o produkcie, o którym nie wiedział. Co prawda tutaj trzeba posiadać większą bazę historycznych wydarzeń i wiedzieć troszkę więcej o swoich klientach. Podam Ci namacalny przykład. Microsoft wysyła miliony newsletterów. Dzięki BrainMaker (za którym stoi uczenie maszynowe, w tym przypadku sieci neuronowe) udało się zwiększyć open rate z do W ten sposób małym wysiłkiem udało się zwiększyć przychody. Swoją drogą, jaki masz open rate? Jeśli mniej niż 5% to coś jest nie tak, i Twój marketing bardziej przypomina spamowanie, niż informowanie po koleżeńsku o czymś interesującym. Pomyśl o tym. Jaki z tego wniosek? Istnieje ogromny potencjał w optymalizacji porzuconych koszyków. Jak do tego podejść? Ciężko generalizować i brać pod uwagę wszystkie branże, natomiast na pewno warto zrozumieć, dlaczego ten koszyk jest porzucany i co ważniejsze, po której stronie występuje problem. Być może do naszego sklepu dociera zła grupa docelowa. Być może opis jest mylący. Być może problemem jest cena. Być może klient ma zasadę, że kupuje tylko po zniżkach (nie ważna jaka jest cena). Powodów może być dziesiątki. Uczenie maszynowe może pomóc podejść do tego tematu jako procesu optymalizacyjnego. 6. Wykrywanie oszustw Internet rządzi się swoimi prawami. Z jednej strony potrafi bardzo ułatwić życie, a z drugiej strony są ludzie, którzy chcą wykorzystać naiwność drugiej osoby. Na przykład, zakupy z użyciem kradzionych kart kredytowych stawiają wszystkich w problematycznej sytuacji: klienta, banku jak i również sklepu. Są historie, kiedy sklep myślał, że jego sprzedaż zwiększa się i poszerzają skalę, aż w końcu okazało się, że większa część transakcji zrobionych była z użyciem kradzionych kart kredytowych i sklep był zmuszony zwrócić te pieniądze. Prawo zwykle stoi bardziej po stronie konsumenta niż biznesu. Oszustwa stają się coraz większym problemem dla biznesu i trzeba jakoś sobie z tym radzić. Uczenie maszynowe może w tym pomóc… Tylko uwaga! Z drugiej strony oszuści są sprytni i równie dobrze też mogą zastosować uczenie maszynowe. Temat ten jest dość skomplikowany. Jaki można wyciągnąć wniosek? Przede wszystkim warto sobie zdawać sprawę z ryzyka, które wiąże się chociażby z kartami kredytowymi i gdzie doszukiwać się potencjalnego rozwiązania. Jak do tego podejść? To zależy od Twojej skali. Jeśli dotychczas zdarzyło się to raz (to jest dobra wiadomość dla Ciebie), ale już nie dla uczenia maszynowego. W tym przypadku lepiej wdrożyć rozwiązanie którejś z firm (które już mają swoje własne know-how). Jeśli jednak Twoja skala jest duża i fraudów niestety też jest dużo (w tysiącach), to wtedy możesz skusić się na przygotowanie własnego rozwiązania, tylko musisz zdawać sobie sprawę, że ten model ciągle trzeba aktualizować (gdyż po drugiej stronie też jest żywy organizm, który jest ambitny oraz sprytny, i cały czas szuka dziury w systemie). 7. Katalog produktów Dla firm, które współpracują z różnymi dostawcami, może się okazać, że utrzymywanie katalogu produktów staje się zbyt dużym wyzwaniem. Mało tego, w pewnym momencie jest to niewykonywalne manualnie, bo każdy producent (czasem też dostawca) ma własny standard. Ostatecznie te same rzeczy są nazywane na różne sposoby, lub w drugą stronę. Przykład, który ostatnio trafił mi do rąk. Sklep z hamulcami dla samochodów. Poukładanie wszystkich hamulców w drzewo (różnych producentów) w sposób manualny okazał się zbyt trudnym (mało opłacalnym) zadaniem. Właściciel sklepu, który się za to zabrał, ostatecznie się poddał. Z drugiej strony, posiadanie takiego katalogu bardzo upraszcza życie klienta. Informacja staje się bardziej wiarygodna i jednoznaczna. Przerobiałem również inny przykład. Dla dużej firmy, która również miała problem z katalogowaniem rzeczy. Zrobienie tego manualnie wymagałoby niewiarygodnych nakładów czasowych i pieniężnych. Natomiast używając pewnych technik uczenia maszynowego oraz kilku iteracji (czyli możliwości popełnienia błędów i wyciąganie z tego wniosków – przyniosło to swoje owoce). Jaki wniosek można z tego zrobić? Uczenie maszynowe może pomóc Ci zarządzać katalogiem (mówiąc ogólniej, strukturami drzewiastymi), dzięki czemu zyskasz kontrolę nad logistyką, ale też wzbudzisz większe zaufanie klienta. 8. Personalny doradca Sklep Zalando, który wykorzystuje uczenie maszynowe na różnych poziomach, w swoim czasie wyróżnił się na rynku, tak zwaną wirtualną przymierzalnią. Klient mógł zamówić ubrania, następnie przymierzyć w domu, jeśli coś mu nie odpowiadało – wrócić. Było to swoim czasie dość ryzykowne, ale ostatecznie dzięki temu udało się zdobyć kawałek rynku. Stitch Fix założona w 2011 roku w San Francisco, idzie o krok dalej i próbuje rozwiązać problem inaczej. Przed zamówieniem, klient wypełnia ankietę, dzięki której jest łatwiej zidentyfikować, co lubi, itd. Następnie próbuje zgadnąć, które rzeczy będą najlepiej pasować dla tej osoby. W ten sposób, dzięki uczeniu maszynowymu staje się personalnym stylistą. Rzeczy, które były dobrane źle, klient może zwrócić, dzięki czemu algorytm uczy się lepiej poznawać potrzeby danego klienta. Warto wziąć pod uwagę skalę tego rozwiązania. Na czerwiec 2018 roku mieli ok. mln. klientów (o 30% więcej niż w zeszłym roku). W roku 2017 dochód firmy wyniósł ok. 1 mld. dolarów (977 mln) i nadal mają ambitne plany. Swoją drogą, CEO firmy, Katrina Lake, zawsze podkreśla, że ich przewaga to technologia – czyli uczenie maszynowe (było ich ponad 85 osób na czerwiec 2018). Ostatnio również uruchomili podobny serwis tylko dla dzieci – Stitch Fix Kids. Jaki można zrobić wniosek? Personalny doradca to krok dalej w porównaniu ze zwykłym systemem rekomendacyjnym, który pomoże Ci uzyskać przewagę nad konkurencją. Jak do tego zabrać się? Zastanów się, na ile możesz zmienić swój biznes, jeśli zatrudniłbyś personalnych doradców dla klientów? Jeśli bardzo, to pomyśl na ile Twój biznes fundamentalnie różni się od Stitch? Być może, masz już wystarczająco danych, aby zacząć działać! 9. Voice Shopping Inteligentni asystenci stają się coraz bardziej inteligentniejsi. Na dzień dzisiejszy istnieje ich kilka: Google Assistant, Siri (Apple), Cortana (Microsoft) i Amazon Alexa. W lipcu 2018 zostały opublikowane wyniki, gdzie asystentów sprawdza się w dwóch wymiarach. Czy rozumieją, o co są pytani, oraz poprawność ich odpowiedzi. Swoją drogą, ciekawy jestem jakie wyniki uzyskali by ludzie na tym teście. Mam wrażenie, że nasze społeczeństwo coraz gorzej sobie z tym radzi. Co o tym myślisz? Wracając do asystentów. Google Asystent pokazał najlepszy wynik. 100% zrozumienia i prawidłowych odpowiedzi (poprawiając swój zeszłoroczny, też najlepszy wynik o ponad 10%). Query results: źródło Siri też poprawiło o 12% zeszłoroczny wynik, tym samym zajęło drugie miejsce i osiągnęło zeszłoroczny wynik Google Assistant. Zastanówmy się nad tym. Jak głosowy asystent może zrewolucjonizować branżę e-commerce. Klawiatura jest interfejsem umożliwiającym wprowadzanie danych do komputera lub komórki, ale jest to rozwiązanie mało naturalne dla człowieka. Owszem, człowiek może się przyzwyczaić do różnych rzeczy, ale jeśli będzie miał do wyboru wprowadzanie informacji w łatwiejszy sposób, to na pewno to wybierze. Używanie komend głosowych jest o wiele wygodniejsze. Dlatego w bliskiej przyszłości warto pomyśleć o tym, że klienci będą zamawiać głosem. Przykładem może być Google Express, dostępny jak na razie tylko na terenie Stanów Zjednoczonych (pomijając Alaskę i Hawaje). Na sierpień 2018 zintegrowani są z ponad 150 sklepami, również z tymi największymi, jak: Walmart, Target itd. To jest przyszłość, która już się dzieje… Jaki można zrobić wniosek? Uczenie maszynowe już zaczyna sobie radzić z rozpoznawaniem głosu, dlatego ważne jest zacząć myśleć przyszłościowo, bo być może zwykły sklep w Internecie może przestać istnieć, lub może działać na zupełnie innych zasadach. 10. Design Okazuje się, że maszyny stają się coraz bardziej twórcze. Potrafią tworzyć muzykę, obrazy, kopiować style. Dość często jest to bardziej trywialny przykład, który jednak przedstawia możliwy potencjał. Prawda jest taka, że obecne algorytmy są na tyle ciekawe, że są w stanie wykonać całkiem interesujące zadania. W poprzednim odcinku podcastu było wspomniane, jak na podstawie zdjęcia z ubraniem, została podjęta próba wygenerowania go na modelce czy modelu (w tym przypadku chodzi o człowieka). Podam Ci jeszcze jeden przykład, na razie mało znany, ale skłania do przemyśleń. W jednym z e-commerce w Indii – Myntra, postanowili zoptymalizować proces tworzenia najlepiej sprzedających się koszulek w kolorze: oliwkowym, niebieskim i żółtym. Wcześniej wzory były tworzone przez ludzi, teraz ten cały proces jest zautomatyzowany dzięki uczeniu maszynowemu. Jaki można zrobić wniosek? Warto być otwartym na zmiany. To co wydaje się zbyt trudne dla algorytmu i jest w stanie zrobić tylko człowiek, w przyszłości może nas bardzo zadziwić :). Można wymieniać jeszcze wiele innych przykładów. Natomiast celem było przedstawienie idei. Na koniec bardzo chcę powiedzieć, że uczenie maszynowe nie jest tylko domeną dużych graczy. Mniejsze firmy też mogą zacząć wdrażać uczenie maszynowe. Modele AI nie są inteligentne z definicji (przynajmniej teraz :). Modele potrzebują danych (dobrej jakości, jak i ilości), żeby móc się uczyć. Pomijając różne zawiłe wzory matematyczne, zapamiętaj, proszę jedną prostą regułę: jeśli nie masz danych, to skup się najpierw na nich. To umożliwi Ci wdrożenie ML w praktyce. Teraz zapraszam Cię do wysłuchania opinii absolwentki drugiej edycji kursu online “Praktyczne uczenie maszynowe”. Przypominam, że trzecia edycja rusza 29 października. Gdzie nauczysz się kilku fundamentalnych technik, które można będzie zaadaptować do Twojego biznesu. Kolejną dobrą wiadomością dla Ciebie może być 20% zniżka, dostępna do końca września na promokod: PRACTICAL_ML_BM20. Basia Cześć Basiu. Przedstaw się, kim jesteś, czym się zajmujesz, gdzie mieszkasz. Cześć Vladimir. Nazywam się Basia Sobkowiak, jestem Poznanianką. Pracuję w firmie to jest firma IT, a ja pracuję w dziale Business Intelligence. Jestem analitykiem BI oraz osobą odpowiedzialną za wdrożenie i utworzenie zespołu Data Science. Tak naprawdę, na co dzień zajmuję się zbieraniem wymagań od klientów do naszych biurowych projektów oraz tworzeniem raportów i analityki wizualnej danych. Dodatkowo też działam w społeczności „Women in Machine Learning & Data Science” w poznańskim oddziale. Jest to społeczność, która chce skupiać ludzi wokół obszaru data science, promować ten obszar wśród kobiet i ośmielać je do działania w tym obszarze, aby nie bały się, aby nie uważały, że nie dadzą rady, tylko żeby je zachęcać do tego, żeby rozwijały się w analityce i żeby było nas więcej. A tę grupę „Women in Machine Learning & Data Science” robicie wspólnie z Moniką? Tak, Monika jest jedną z organizatorek. Pozdrawiam Monikę, to też absolwentka pierwszej edycji, bardzo trzymam kciuki za jej rozwój widzę, że ma całkiem fajne postępy. No dobra, przejdźmy dalej do naszego tematu. Powiedz jeszcze, co ostatnio czytałaś? Aktualnie jestem w trakcie czytania książki „Analiza danych w biznesie. Sztuka podejmowania skutecznych decyzji” autorstwa Provosta i Fawcetta. Są to amerykańscy specjaliści od data science i machine learning. Książka jest bardzo dobra, jeśli chodzi o wprowadzenie i uzupełnienie wiedzy z analityki danych. Osobiście uważam, że każda osoba, która chciałaby u siebie w firmie wprowadzić trochę bardziej zaawansowaną analitykę danych, chciałaby mieć swój biznes, budować swoją przewagę biznesową dzięki analityce danych, powinna ją przeczytać. Ponieważ ona dosyć dobrze tłumaczy zagadnienia, w bardzo prosty i zrozumiały sposób, dosyć przekrojowo, są tam też poruszane elementy przetwarzania języka naturalnego, wydaje mi się, że dzięki tej książce lepiej rozumie się co data scientists czy analitycy danych z nimi robią, dlaczego i jak to się dzieje, że można wyciągać różne wnioski z danych. No i potem na podstawie tego podejmować jakieś decyzje, czy budować jakieś rozwiązania. Moim zdaniem to jest naprawdę bardzo fajna książka i bardzo przystępnie napisana, to jest jej bardzo duży plus. Powiedziałaś, że zajmujesz się też Business Intelligence, że budujesz zespół. Zacznijmy od początku, jak to się stało, że zainteresowałaś się uczeniem maszynowym, co Cię zainspirowało? Opowiedz nam swoją historię. Jeśli chodzi o samo machine learning i sztuczną inteligencję, to tak naprawdę zaczęłam się nią interesować gdzieś pod koniec zeszłego roku, ale zawsze byłam związana z analityką danych. Nie kończyłam studiów informatycznych czy matematycznych, tylko trochę inne i zawsze byłam związana z analizą danych przestrzennych, zawodowo również. Tak się potoczyły moje ścieżki, chciałam też poszerzyć swoje horyzonty i trochę bardziej działać w takiej analityce dla biznesu, dla firm, więc tutaj się pojawił ten BI i analityka BI. Jeśli chodzi o analitykę wymagań, tworzenie raportów czy tworzenie takiej analityki wizualnej czy jakieś tam wykresy interaktywne, drążenie danych, to trochę było dla mnie za mało, wiedziałam, że dużo więcej można z tych danych wyciągać, można robić jakieś predykcje, można robić jakieś modele, które po prostu odpowiedzą na bardziej zaawansowane pytania i gdzieś tak trochę naturalnie zaczęło to iść właśnie w tę stronę. Ponieważ u nas w dziale mamy liderów różnych obszarów, tak w tej ścieżce się to wyłoniło, że mogę być liderem zespołu data science i dostałam takie zadanie, żeby zbudować ten zespół. Dalej powstał efekt kuli śnieżnej, jak się powiedziało A, trzeba powiedzieć B, więc coraz bardziej mogłam rozwijać się w tej dziedzinie, dostawałam ku temu takie bodźce zewnętrzne, bo wiedziałam, że to się do czegoś przyda, bo mogę zbudować zespół, mogę mieć specjalistów, rozmawiać z nimi. Dalej będą projekty i wiem, że to będzie mi potrzebne, będę mogła to wykorzystać, robić fajne rzeczy zawodowo, rozmawiać z klientami i im pokazywać, że mogą z tymi danymi, które zbierają, robić jeszcze fajniejsze rzeczy niż tylko prosty raport, który im pokazuje na przykład sprzedaż, tylko mogą jeszcze sobie zrobić jakąś predykcję, a potem wokół tego budować cały proces podejmowania swoich decyzji. Powiedziałaś, że zajęłaś się uczeniem maszynowym jako procesem, kilka miesięcy temu albo może pół roku temu, właśnie jesteś absolwentem drugiej edycji „Praktyczne uczenie maszynowe” Data Workshop. I co Ci najbardziej się spodobało na tym kursie? Najbardziej podobało mi się to, że tego materiału było naprawdę dużo. Do każdej lekcji zawsze były minimum 2 linki dodatkowych materiałów, w związku z tym zawsze mogłam poszerzać swoją wiedzę. Do tego bardzo mi się podobało to, że nawet najbardziej skomplikowane zagadnienia tłumaczysz bardzo przystępnie i w prosty sposób. Do dzisiaj mi utkwiło w pamięci, jak tłumaczyłeś sieci neuronowe, zaczynałeś od przykładu „tata-mama-dziecko-babcia” i na tym budowałeś całą historię o tym, jak funkcjonują sieci. To dla mnie był bardzo duży plus, nie było to tłumaczone w bardzo matematyczny sposób, bardzo taki naukowy, tylko bardzo przystępny i praktyczny. Dodatkowo te przykłady, które były w zadaniach, były jakby trochę z życia, to nie były przykłady akademickie. Podawałeś faktycznie realne zadania, dane, które gdzieś pojawiły się na różnych platformach. Myślę, że to są takie dwa najważniejsze punkty. Jako trzeci mogę dodać jeszcze Slacka, bo to też było fajne miejsce kontaktu, wymiany informacji i pomocy od ludzi, ponieważ jeśli się miało jakiś problem, można było tam napisać i albo ktoś ze społeczności, z uczestników pomógł, albo Ty odpisywałeś dosyć szybko, co trzeba zrobić, więc to też było bardzo fajne. To motywowało do pracy, że też są osoby, które robią ten kurs i one są gdzieś dalej, w związku z tym nie warto się poddawać i trzeba robić dalej, bo kurs był dosyć długi i tego materiału było dużo, więc naprawdę trzeba było się zmotywować wewnętrznie. To brzmi dla mnie bardzo ambitnie i inspirująco, bardzo mi miło, bo wymyślenie takich przykładów zawsze zajmuje dużo czasu, nie ma tej prostoty, która jest tam, za tym wszystkim stoi bardzo skomplikowany proces twórczy, więc bardzo miło mi to usłyszeć. A powiedz, czy coś Cię zaskoczyło? Na pewno zaskoczyło mnie to, że ten kurs był bardzo mocno nastawiony na nasze myślenie. Niestety często w życiu spotykałam się z tym, że jakieś kursy czy szkolenia były po prostu przejściem przez książkę, czy jakiś tam przygotowany materiał: kliknijmy tu, wpiszmy taką czy inną komendę i tak naprawdę po 2-3 dniach kursu miało się oczywiście jakiś ogólny obraz danego zagadnienia, ale często potem nie miałam takiego poczucia, że faktycznie umiem to zrobić, że faktycznie wiem, na czym to polega. Tutaj, przez to, że było bardzo dużo tych zadań, o bardzo różnym stopniu zaawansowania, a potem dawałeś nam takie zadania, gdzie w sumie mieliśmy puste okienko i trzeba było coś po prostu wymyślić samemu, to faktycznie powodowało, że człowiek zdecydowanie lepiej rozumiał, bo musiał sam pomyśleć, co trzeba zrobić. To było takie naprawdę duże zaskoczenie, że ten kurs jest naprawdę praktyczny i naprawdę nas uczy sposobu myślenia z tymi danymi. Na pewno zaskoczyła mnie właśnie ta ilość materiałów dodatkowych, już dawno się nie spotkałam przy jakichś kursach, żeby aż tyle dostać dodatkowych materiałów czy wskazówek na materiały, gdzie możemy uzupełnić swoją wiedzę oraz na pewno Twoja dostępność i chęć pomocy. Już nie pamiętam o której, ale pamiętam, że kiedyś były takie wpis na Slacku o 1-2 w nocy, gdzie widziałeś, że my pracujemy, są obciążone serwery, stwierdziłeś, że dokładasz mocy, więc poprostu byłeś praktycznie zawsze dostępny i zawsze starałeś się nam pomóc, jeśli mieliśmy jakieś problemy, czy to techniczne, bo coś tam nam nie działało, czy też po prostu bardziej merytoryczne. Zawsze po jakimś działaniu, kursie, lekcji pojawia się pytanie „I co dalej?”. Więc też zadam Ci to pytanie, jak zamierzasz wykorzystać tę wiedzę, którą zdobyłaś na kursie? Myślę, że tak naprawdę chcę ją wykorzystać w trzech aspektach. Na pewno, chcę użyć jej w projekcie zawodowo, myślę, że to nastąpi w okresie jesienno-zimowym, pewnie z pomocą bardziej zaawansowanych osób, bo czasami projekty są bardziej zaawansowane. Na pewno też ze względu na moją funkcję w firmie, ze względu na to, że jestem odpowiedzialna za zespół data science, chcę jej użyć do prowadzenia i rozbudowy tego zespołu, ponieważ zależy mi na tym, żeby ten zespół był fajny i pod względem specjalistów, jak również, żeby to był zespół, a nie zbiór osób zajmujących się data science. Aby prowadzić jakiś zespół, uznaję zasadę, że trzeba wiedzieć, czego on dotyczy i jakie zadania wykonują ludzie, żeby móc z nimi rozmawiać Oczywiście nie można być specjalistą od wszystkiego, ale trzeba się trochę orientować w pewnych zagadnieniach, więc na pewno tutaj ta wiedza jest nieoceniona. Trzeci aspekt to jest rozmowa z klientami, ponieważ bardzo często spotykam się z tym, że klienci są gdzieś dopiero na początku ścieżki swojej pracy z danymi. I tutaj potrzebna jest rozmowa i inspirowanie ich do tego, że można tych danych użyć w jeszcze inny sposób, można jeszcze więcej wyciągnąć z tych danych i trzeba tłumaczyć im, na czym to polega, że machine learning i data science to nie jest taka czarna magia, że nie należy się tego bać. Tak naprawdę to są bardzo przystępne rzeczy i można o tym myśleć, żeby to wykorzystać i usprawnić swoje procesy biznesowe. A przy tym można zrobić jakiś fajny projekt i cieszyć się z tego, że robi się fajną pracę. A potem można fajnie optymalizować swoje działania. Myślę, że to są takie trzy aspekty, w których chciałabym wykorzystać tę wiedzę. Bardzo się cieszę, podałaś konkrety i czuję tę determinację, motywację do wykonania. I ostatnie już pytanie na dzisiaj, jak ktoś będzie chciał się z Tobą skontaktować, to jak może to zrobić? Jest kilka różnych kanałów. Można do mnie dotrzeć na LinkedIn. Można też do mnie pisać na maila firmowego tj. @ więc myślę, że to są dwa kanały, poprzez które najłatwiej do mnie dotrzeć, jeśli ktoś chciałby się ze mną skontaktować. Jeszcze można się ze mną skontaktować przez naszą organizację „Women in Machine Learning & Data Science” w Poznaniu, jeśli nawet nie trafi to bezpośrednio do mnie, to któraś z dziewczyn, bo jest nas czwórka, na pewno przekaże to do mnie. Więc to też jest jakiś sposób komunikacji, zwłaszcza jeśli ktoś jest zainteresowany społecznością tego typu czy w Poznaniu, czy w ogóle w Polsce, bo jest też drugi oddział w Trójmieście. Więc tak najłatwiej do mnie trafić i mnie znaleźć. Super dziękuję Ci bardzo za Twój czas i chęć podzielenia się swoją opinią, ale też bardzo mocno trzymam kciuki za Twój rozwój i ten plan, który masz na tę bliską i też na tę dalszą przyszłość. Dziękuje Ci bardzo Vladimir za rozmowę.
Jak sprzedawać używane ubrania przez internet to bardzo często wyszukiwana fraza w naszych przeglądarkach. Kiedy już raz zabierzemy się za porządki w szafie, kluczowe pozostaje pozbycie się nadwyżki ubrań. W tym tekście dowiesz się, jak pozbyć się niechcianych rzeczy z drugiej ręki szybko i ubrania, które chcesz sprzedać. Pobierz darmową aplikację LESS_ Android oraz iOS lub skorzystaj z wersji w w pole ,,Sprzedaj przedmiot'' gdzie zostaniesz poproszona/y o dodanie zdjęć sprzedawanej rzeczy oraz uzupełnienie informacji, takich jak cena, rozmiar, opis, wybierz dostawcę (InPost, DPD, Orlen Paczka) i zaznacz, czy chcesz dodać post w tradycyjny sposób, czy skorzystać z opcji promowania swojego Twój post jest widoczny i czeka na Nabywcę. Gdy osoba Kupująca opłaci zakup, zostaniesz o tym powiadomiona/y poprzez aplikację oraz jedyne co musisz zrobić, to kliknąć ,,Wygeneruj etykietę wysyłkową'', wydrukować ją i nakleić na spakowany osoba Kupująca otrzyma przedmiot i potwierdzi, że wszystko z nim w porządku, w ciągu 2 dni pieniądze trafią do Twojego wirtualnego Portfela w LESS_, skąd będziesz mogła/mógł przelać je na konto kilka szczegółowych porad, o tym jak sprzedawać w LESS_Liczą się chęciPierwsze co możesz zrobić, by skutecznie sprzedać niepotrzebne ubrania, to przede wszystkim podjąć decyzję, że faktycznie chcesz się ich pozbyć. Często nasze plany posprzątania szafy są bardzo ambitne, później jednak okazuje się, że wszystkie części garderoby wydają się potrzebne, fajne, albo darzymy je sentymentem.,,Kiedyś to założę’’Najbardziej pomocne jest poradzenie sobie z pokusą, żeby dać tej starej czerwonej sukience kolejną szansę, i odgonienie od siebie myśli, że ,,może założę ją przy najbliższej okazji". Posłuchaj nas, ekspertek - nie założysz ;) Przy każdych kolejnych porządkach będziesz miło patrzeć na tę sukienkę, ale dziwnym trafem - wciąż tylko patrzeć. Widać musi być jakiś powód, dla którego nigdy nie masz okazji, żeby ją założyć. Najlepsze co możesz dla takiej rzeczy zrobić, to nadać jej drugie życie. Chętnych na produkty z drugiej ręki w LESS_ nie brakuje - wystaw swoje niepotrzebne rzeczy na sprzedaż, a my pomożemy znaleźć im nowy dzieła!Decyzja o sprzedaży odzieży używanej podjęta, brawo! Pozostaje tylko w estetyczny sposób zaprezentować Twoje zbędne rzeczy kupującym w LESS_. O tym, jak fotografować ubrania pisaliśmy jakiś czas temu na blogu LESS_. Zajrzyj do tego wpisu, by przypomnieć sobie podstawowe porady. Jasne i ładne zdjęcia to połowa sukcesu. Dzięki dobrej fotografii przyciągniesz Twoje zbędne rzeczy są już sfotografowane, czeka na Ciebie ostatnia część procesu. Żeby sprzedać ubrania, potrzebujesz tylko dobrze je opisać. Skorzystaj z aplikacji LESS_ lub strony internetowej. Sprzedaż używanych ubrań przez internet nigdy nie była prostsza. Dodajesz zdjęcia i w kilku słowach opisujesz swój przedmiot, np. ,,czerwona sukienka z pięknym szerokim dekoltem’’. Wybierasz markę, kategorię, uzupełniasz rozmiar no i pozostaje tylko cena. Możesz skorzystać z opcji ,,kup teraz’’ i ustawić cenę, za jaką chcesz sprzedać sukienkę. Jeśli jednak nie jesteś pewna jej wartości, skorzystaj z opcji ,,licytuj’’ - wprowadź cenę minimalną, ustal czas trwania oferty, np. 30 dni i to wszystko. Po kliknięciu ,,Opublikuj’’ Twoja oferta będzie widoczna dla wszystkich na platformie LESS_. Żeby jeszcze szybciej i skuteczniej sprzedać używane ubrania skorzystaj z funkcji podbicia oraz wyróżnienia. Z naszego poprzedniego wpisu na blogu dowiesz się jak to działa i jakie daje Ci korzyści. Dzięki LESS_ sprzedaż używanych ubrań przez internet to bułka z masłem. Koniecznie udostępnij swój nick z LESS_ Twoim znajomych na Facebooku, Instagramie czy Tik-Toku. Dzięki temu szybciej sprzedasz swoje rzeczy, a przy okazji zachęcisz do tego Czas na się cieszymy, że Twoje używane ubrania zostały sprzedane. Teraz pozostaje je tylko bezpiecznie zapakować, poczekać na kuriera lub dostarczyć do ustalonego punktu nadania. W ciągu kilku dni przesyłka dotrze do nowej właścicielki. Pamiętaj, by paczkę zabezpieczyć folią oraz dodatkowo wzmocnić taśmą. Firmy kurierskie, z którymi współpracujemy świadczą najwyższej jakości usługi, ale lepiej przygotować paczkę na niespodziewane turbulencje. Dobrze zapakowana przesyłka trafi do odbiorcy bez się, nasze gratulacje!Sprzedaż używanych ubrań przez internet cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Sama/sam przekonałaś/łeś się jakie to proste i przyjemne. Wystarczy tylko trochę chęci, kilka wolnych chwil i gotowe. W LESS_ wierzymy, że ubrania z drugiego obiegu to coś więcej niż moda. To też sposób, w jaki możesz kształtować swój minimalizm oraz dbać o środowisko. Slow fashion jest dynamicznie rosnącym trendem, a Ty właśnie stałaś/łeś się jego udana? jesteś zadowolona/y z tego jak przebiegła transakcja, kupująca sprawnie odpowiadała na wiadomości, bez zwłoki dokonała płatności oraz odebrała przesyłkę - wystaw jej pozytywny komentarz, tak, by inni widzieli, że można jej zaufać. Druga strona na pewno zrewanżuje się opinią dla Ciebie, dzięki czemu następnym razem jeszcze szybciej sprzedasz swoje robota!Spodobało Ci się, prawda? W szafie zapanował ład i porządek a Ty zarobiłaś/łeś małe kieszonkowe. Czego chcieć więcej? Teraz mając poukładaną i przejrzystą szafę możesz zastanowić się nad dokupieniem w LESS_ kilku rzeczy, które będą pasowały do tych, które już masz w garderobie. Ubrania z drugiej ręki to świetna jakość za niską cenę. Zajrzyj do naszych kategorii, znajdziesz tam nie tylko ubrania, dodatki, kosmetyki, ale też wiele, wiele na nasz blog, po więcej praktycznych porad!
właśnie udało ci się sprzedać jakiś przedmiot przez internet