Ja - (wiem, że tym "to głupie "sprawdza czy może mnie wpuścić, czy uszanuje to co usłyszę, czy nie wyśmieję, nie zasypię tego masą rad nikomu nie potrzebnych) Ja - (cisza, która
Niech pani nie siada przy pompie, Niech pani deszczu unika, Niech pani nie pływa w strumykach, Niech pani wody nie pija, Niech pani kałuże omija, Niech pani nie myje się z rana, Niech pani, pani kochana, Na siebie chucha i dmucha, Bo pani musi być sucha!” Wraca żaba od doktora, Myśli sobie: „Jestem chora, A doktora chora słucha,
— Niech pan słucha! — rzekł Miller przerażonym szeptem. Głosy podniosły się. Doktór usłyszał słowa: — Ona uczyni to, co ja chcę — wołał Louba. — Możesz iść, Miller i nie kaź mi tu czekać dłużej, niż kwadrans. Zadowolony Miller wyśliznął się i wrócił za czternaście minut. Zastał doktora siedzącego pod
MAŁPA Małpy skaczą niedościgle, Małpy robią małpie figle, Niech pan spojrzy na pawiana: Co za małpa, proszę pana! KROKODYL "Skąd ty jesteś, krokodylu?" "Ja? Znad Nilu. Wypuść mnie na kilka chwil, To zawiozę cię nad Nil." ŻYRAFA Żyrafa tym głównie żyje, Że w górę wyciąga szyję. A ja zazdroszczę żyrafie, Ja nie potrafię.
Przyszła do apteki i powiedziała: – Proszę pana, mój dziadek potrzebuje lekarstwa. Niech mi pan pomoże! Mogę tutaj pomagać, myć podłogi albo nosić jakieś pudła, ale ja muszę zarobić na te leki, bo jeśli on umrze, to zostanę sierotą.
penghitungan harga jual produk kerajinan untuk pasar lokal. Kłamczucha Jan Brzechwa „Proszę pana, proszę pana, Zaszła u nas wielka zmiana: Moja starsza siostra Bronka Zamieniła się w skowronka, Siedzi cały dzień na buku I powtarza: kuku, kuku!” „Pomyśl tylko, co ty pleciesz! To zwyczajne kłamstwa przecież”. ↓ „Proszę pana, proszę pana, Rzecz się stała niesłychana: Zamiast deszczu u sąsiada Dziś padała oranżada, I w dodatku całkiem sucha”. „Fe, nieładnie! Fe, kłamczucha!” „To nie wszystko, proszę pana! U stryjenki wczoraj z rana Abecadło z pieca spadło, Całą pieczeń z rondla zjadło, A tymczasem na obiedzie Miał być lew i dwa niedźwiedzie”. ↓ „To dopiero jest kłamczucha!” „Proszę pana, niech pan słucha! Po południu na zabawie Utonęła kaczka w stawie. Pan nie wierzy? Daję słowo! Sprowadzono straż ogniową, Przecedzono wodę sitem, A co ryb złowiono przy tym!” „Fe, nieładnie! Któż tak kłamie? Zaraz się poskarżę mamie!” ← poprzedni wiersz | następny wiersz → ← poprzednia lista wierszy | następna lista wierszy → ↑
ąc Singiel młodej artystki kryjącej się pod pseudonimem Sanah. Utwór pochodzi z jej debiutanckiej EP-ki zatytułowanej „Ja na imię niewidzialna mam”. Piosenka zdążyła zdobyć bardzo dużą popularność w serwisach streamingowych oraz ponad 1 mln wyświetleń teledysku. iSing 117479 odtworzeń 677 nagrań Za mały ekran 🤷🏻♂️ Rozszerz okno swojej przeglądarki, aby zaśpiewać lub nagrać piosenkę Dostosuj przed zapisaniem Wczytywanie… Własne ustawienia efektu Głośność Synchronizacja wokalu Gdy wokal jest niezgrany z muzyką! Użyj podkładu bez linii mel. Plus Trwa przetwarzanie: Trwa przesyłanie: 0% Przesyłanie zakończone Nowe nagranie: Proszę pana - Sanah Tekst piosenki: Proszę pana Teskt oryginalny: zobacz tłumaczenie › Tłumaczenie: zobacz tekst oryginalny › Loki nakręcone A z oczu pada deszcz Lodowate krople Palą mnie Zakładam szpile Byś chociaż przez chwilę mnie widział I zechciał mnie A czy widział pan, stoję sama Ja na imię niewidzialna mam Szklana dama Ta dama pije rum Gorzkie wpadają łezki w rum Gorzkie wpadają łezki Smutno mi znów Proszę pana Proszę pana Proszę pana Proszę pana Proszę pana Proszę pana Proszę pana Proszę pana Proszę pana Jej czerwone usta Ich malinowy smak Płynie z nich rozpusta Słodka tak A ja z wyboru tu wciąż bez kolorów na buzi Trochę mi żal A czy widział pan, stoję sama Ja na imię niewidzialna mam Szklana dama Ta dama pije rum Gorzkie wpadają łezki w rum Gorzkie wpadają łezki Smutno mi znów Proszę pana Proszę pana Proszę pana Proszę pana Proszę pana Proszę pana Po co mi ta spina Zakłopotana mina To tylko czysta kpina Po co mi ta spina Gdy ciebie kręci inna Nie jestem temu winna A czy widział pan, stoję sama Ja na imię niewidzialna mam Szklana dama Ta dama pije rum Gorzkie wpadają łezki w rum Gorzkie wpadają łezki Smutno mi znów Proszę pana Proszę pana Proszę pana Proszę pana Proszę pana Proszę pana Ta dama pije rum Rum Proszę pana Proszę pana Proszę pana Proszę pana Proszę pana Curls wound And it's raining Icy drops They burn me I put on pins That you would see me for a while And he wanted me And have you seen, I stand alone My name is invisible A glass lady This lady is drinking rum Bitter tears fall into rum Bitter tears fall I'm sad again Sir Sir Sir Sir Sir Sir Sir Sir Sir Her red lips Their raspberry taste Debauchery flows from them Sweet yes And I'm still here with no colors on my face I feel a little sorry for you And have you seen, I stand alone My name is invisible A glass lady This lady is drinking rum Bitter tears fall into rum Bitter tears fall I'm sad again Sir Sir Sir Sir Sir Sir Why do I need this one? Confused face It's just pure mockery Why do I need this one? When you turn on another I am not guilty of this And have you seen, I stand alone My name is invisible A glass lady This lady is drinking rum Bitter tears fall into rum Bitter tears fall I'm sad again Sir Sir Sir Sir Sir Sir This lady is drinking rum Rum Sir Sir Sir Sir Sir Pobierz PDF Kup podkład MP3 Słuchaj na YouTube Teledysk Informacje Singiel młodej artystki kryjącej się pod pseudonimem Sanah. Utwór pochodzi z jej debiutanckiej EP-ki zatytułowanej „Ja na imię niewidzialna mam”. Piosenka zdążyła zdobyć bardzo dużą popularność w serwisach streamingowych oraz ponad 1 mln wyświetleń teledysku. Słowa: Zuzanna Jurczak, Magadlena Wójcik Muzyka: Zuzanna Jurczak, Marcel Zavodi, Johnny Palmer Rok wydania: 2019 Płyta: Ja na imię niewidzialna mam Ostatnio zaśpiewali Inne piosenki Sanah (70) 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 4 komentarze Brak komentarzy
"Proszę pana, proszę pana, Zaszła u nas wielka zmiana: Moja starsza siostra Bronka Zamieniła się w skowronka, Siedzi cały dzień na buku I powtarza: kuku, kuku!" "Pomyśl tylko, co ty pleciesz! To zwyczajne kłamstwa przecież." "Proszę pana, proszę pana, Rzecz się stała niesłychana: Zamiast deszczu u sąsiada Dziś padała oranżada, I w dodatku całkiem sucha." "Fe, nieładnie! Fe, kłamczucha!" "To nie wszystko, proszę pana! U stryjenki wczoraj z rana Abecadło z pieca spadło, Całą pieczeń z rondla zjadło, A tymczasem na obiedzie Miał być lew i dwa niedźwiedzie." "To dopiero jest kłamczucha!" "Proszę pana, niech pan słucha! Po południu na zabawie Utonęła kaczka w stawie. Pan nie wierzy? Daję słowo! Sprowadzono straż ogniową, Przecedzono wodę sitem, A co ryb złowiono przy tym!" "Fe, nieładnie! Któż tak kłamie? Zaraz się poskarżę mamie!"
Bajki Jana Brzechwy dla PrzedszkolakówDziś dzieci kochane z bajkami kolejne spotkanie. Najpierw do zoo Was weźmiemy i parę zwierząt pokażemy. Lecz pamiętajcie drogie dzieci, że dzikie zwierzęta to nie dzieci, z którymi można się pobawić. Zatem do klatek nie podchodzimy, tylko z daleka na nie patrzymy Słuchajcie zatem, nie podchodźcie- a nasza wyprawa zakończy się dobrze. O! Jakiś rudasek / chytrusek do nas się zbliża. Ciekawe czy to miła zwierzyna?LISRudy ojciec, rudy dziadek,Rudy ogon - to mój spadek,A ja jestem rudy stąd, bo będę gryzł. Autor: Jan BrzechwaDobrze, że poszedł sobie ten lis, lecz uwaga dzieci nadbiega dzik!DZIKDzik jest dziki, dzik jest zły,Dzik ma bardzo ostre spotyka w lesie dzika,Ten na drzewo szybko zmyka. Autor: Jan BrzechwaNa drzewo na szczęście nie uciekamy, bo z bezpiecznej odległości dzika podziwiamy. Ale spójrzcie dzieci tam dalej jest zebra. Ale czy ktoś mi odpowie, czy zebra jest biała w czarne pasy? Czy jest też odwrotnie?ZEBRACzy ta zebra jest prawdziwa?Czy to tak naprawdę bywa?Czy też malarz z bożej łaskiPomalował osła w paski? Autor: Jan BrzechwaA czy tego ptaka kolorowego rozpoznacie? Tak, to papuga o której teraz papużko,Powiedz mi coś na uszko.""Nic nie powiem, boś ty plotkarz,Powtórzysz każdemu, kogo spotkasz." Autor: Jan BrzechwaA kogo my tu jeszcze mamy? Słoń to, dzik czy żubr?ŻUBRPozwólcie przedstawić sobie:Pan żubr we własnej pokaż się, żubrze. ZróbżeMinę uprzejmą, żubrze. Autor: Jan BrzechwaA teraz na koniec wyprawy do zoo, król zwierząt stanie tu przed nami. Proszę Państwa: oto ma, wiadomo, pazur lwi,Lew sobie z wszystkich wrogów jak lew tylko ryknie,To wróg natychmiast zniknie. Autor: Jan BrzechwaZoo już opuszczamy, ale z Wami się nie żegnamy, bo parę bajek jeszcze przeczytamy. W drodze do szkoły na mały spacer się wybierzemy. Listę zakupów ze sobą mamy, więc parę warzyw na targu poszukamy. Lecz co to? Słychać jakieś narzekanie. Nadstawmy uszu i wszystko będzie usłyszane. Na straganieNa straganie w dzień targowyTakie słyszy się rozmowy:"Może pan się o mnie oprze,Pan tak więdnie, panie koprze.""Cóż się dziwić, mój szczypiorku,Leżę tutaj już od wtorku!"Rzecze na to kalarepka:"Spójrz na rzepę - ta jest krzepka!"Groch po brzuszku rzepę klepie:"Jak tam, rzepo? Coraz lepiej?""Dzięki, dzięki, panie grochu,Jakoś żyje się po pietruszka - z tą jest gorzej:Blada, chuda, spać nie może.""A to feler" -Westchnął stroni od cebuli,A cebula doń się czuli:"Mój Buraku, mój czerwony,Czybyś nie chciał takiej żony?"Burak tylko nos zatyka:"Niech no pani prędzej zmyka,Ja chcę żonę mieć buraczą,Bo przy pani wszyscy płaczą.""A to feler" -Westchnął słychać głos fasoli:"Gdzie się pani tu gramoli?!""Nie bądź dla mnie taka wielka" -Odpowiada jej brukselka."Widzieliście, jaka krewka!" -Zaperzyła się marchewka."Niech rozsądzi nas kapusta!""Co, kapusta?! Głowa pusta?!"A kapusta rzecze smutnie:"Moi drodzy, po co kłótnie,Po co wasze swary głupie,Wnet i tak zginiemy w zupie!""A to feler" -Westchnął seler. Autor: Jan BrzechwaGdy zakupy są zrobione, czas nam wracać, ale po drodze stawy i lasy mijać będziemy- ciekawych rzeczy się tam żaby i rakiRyby, żaby i rakiRaz wpadły na pomysł taki,Żeby opuścić staw, siąść pod drzewemI zacząć zarabiać ale cóż, kiedy rybyŚpiewały tylko na niby,ŻabyNa aby-aby,A rakByle wydął żałośnie skrzele:"Słuchajcie mnie przyjaciele,Mam sposób zupełnie prosty -Zacznijmy budować mosty!"No, ale cóż, kiedy rybyBudowały tylko na niby,ŻabyNa aby-aby,A rakByle tedy rzecze: "Rodacy,Musimy się wziąć do pracy,Mam pomysł zupełnie nowy -Zacznijmy kuć podkowy!"No, ale cóż, kiedy rybyKuły tylko na niby,ŻabyNa aby-aby,A rakByle się więc ropucha:"Straszna u nas posucha,Coś zróbmy, coś zaróbmy,Trochę żywności kupmy!Jest sposób, ja wam mówię,Zacznijmy szyć obuwie!"No, ale cóż, kiedy rybySzyły tylko na niby,ŻabyNa aby-aby,A rakByle wreszcie tak powiada:"Czeka nas tu zagłada,Opuściliśmy staw przeciw prawu -Musimy wrócić do stawu."I poszły. Lecz na ich szkodęLudzie spuścili w płacz, reszta też, lecz czy łzamiZapełni się staw? Zważcie sami,Zwłaszcza że przecież rybyPłakały tylko na niby,ŻabyNa aby-aby,A rakByle Jan BrzechwaA kogo my tu widzimy? Żaba jakaś tu skacze, ale jest jakaś słaba. Doktora jej zawołajcie:ŻabaPewna żabaByła słabaWięc przychodzi do doktoraI powiada, że jest włożył okulary,Bo już był cokolwiek stary,Potem ją dokładnie zbadał,No, i wreszcie tak powiada:"Pani zanadto się poci,Niech pani unika wilgoci,Niech pani się czasem nie kąpie,Niech pani nie siada przy pompie,Niech pani deszczu unika,Niech pani nie pływa w strumykach,Niech pani wody nie pija,Niech pani kałuże omija,Niech pani nie myje się z rana,Niech pani, pani kochana,Na siebie chucha i dmucha,Bo pani musi być sucha!"Wraca żaba od doktora,Myśli sobie: "Jestem chora,A doktora chora słucha,Mam być sucha - będę sucha!"Leczyła się żaba, leczyła,Suszyła się długo, suszyła,Aż wyschła tak, że po troszkuZostała z niej garstka doktor drapie się w ucho:"Nie uszło jej to na sucho!" Autor: Jan Brzechwa- Proszę Pani, proszę Pani !!! Tam jakaś kaczka za krzakiem się dziwaczkaNad rzeczką opodal krzaczkaMieszkała kaczka-dziwaczka,Lecz zamiast trzymać się rzeczkiRobiła piesze poszła więc do fryzjera:"Poproszę o kilo sera!"Tuż obok była apteka:"Poproszę mleka pięć deka."Z apteki poszła do praczkiKupować pocztowe się kaczki okropnie:"A niech tę kaczkę gęś kopnie!"Znosiła jaja na twardoI miała czubek z kokardą,A przy tym, na przekór kaczkom,Czesała się raz maczku paczkę,By pisać list drobnym tasiemkę starąMówiła, że to makaron,A gdy połknęła dwa złote,Mówiła, że odda się inne kaczki:"Co będzie z takiej dziwaczki?"Aż wreszcie znalazł się kupiec:"Na obiad można ją upiec!"Pan kucharz kaczkę staranniePiekł, jak należy, w brytfannie,Lecz zdębiał obiad podając,Bo z kaczki zrobił się zając,W dodatku cały w to była dziwaczka!Autor: Jan BrzechwaCzas wracać do szkoły. Sporo pracy przed nami i zadania sprawdzi pewnie jeszcze pani. Kasia chyba zapomniała odrobić na dziś zadania, nie chciała się przyznać lecz jej koleżanka wszystko nauczycielce wyjawiła. A wiecie dlaczego? Bo to skarżypyta nie był dzisiaj w szkole,Antek zrobił dziurę w stole,Wanda obrus poplamiła,Zosia szyi nie umyła,Jurek zgubił klucz, a WacekZjadł ze stołu cały placek.""Któż się ciebie o to pyta?""Nikt. Ja jestem skarżypyta." Autor: Jan BrzechwaA gdzie jest Janek? Czemu go tu nie ma? Czy sobie zapomniał o naszym spotkaniu?-On tak się zmęczył myśleniem o naszej wyprawie, że został na Na tapczanie?- Tak, bo z tego Janka to jest leńLeńNa tapczanie siedzi leń,Nic nie robi cały dzień."O, wypraszam to sobie!Jak to? Ja nic nie robię?A kto siedzi na tapczanie?A kto zjadł pierwsze śniadanie?A kto dzisiaj pluł i łapał?A kto się w głowę podrapał?A kto dziś zgubił kalosze?O - o! Proszę!"Na tapczanie siedzi leń,Nic nie robi cały dzień."Przepraszam! A tranu nie piłem?A uszu dzisiaj nie myłem?A nie urwałem guzika?A nie pokazałem języka?A nie chodziłem się strzyc?To wszystko nazywa się nic?"Na tapczanie siedzi leń,Nic nie robi cały poszedł do szkoły, bo mu się nie chciało,Nie odrobił lekcji, bo czasu miał za mało,Nie zasznurował trzewików, bo nie miał ochoty,Nie powiedział "dzień dobry", bo z tym za dużo roboty,Nie napoił Azorka, bo za daleko jest woda,Nie nakarmił kanarka, bo czasu mu było zjeść kolację - tylko ustami mlasnął,Miał położyć się - nie zdążył - mu się, że nad czymś ogromnie się zmęczył się tym snem, że się obudził. Autor: Jan Brzechwa-Trudno, Jaś z nami nie poszedł i wiele dziś stracił. Zuzka czy opowiesz w szkole o naszej wyprawie?-Proszę pani- lepiej nie dlaczego?- Bo z niej jest kłamczuszka, pani sama posłucha:Kłamczucha"Proszę pana, proszę pana,Zaszła u nas wielka zmiana:Moja starsza siostra BronkaZamieniła się w skowronka,Siedzi cały dzień na bukuI powtarza: kuku, kuku!""Pomyśl tylko, co ty pleciesz!To zwyczajne kłamstwa przecież.""Proszę pana, proszę pana,Rzecz się stała niesłychana:Zamiast deszczu u sąsiadaDziś padała oranżada,I w dodatku całkiem sucha.""Fe, nieładnie! Fe, kłamczucha!""To nie wszystko, proszę pana!U stryjenki wczoraj z ranaAbecadło z pieca spadło,Całą pieczeń z rondla zjadło,A tymczasem na obiedzieMiał być lew i dwa niedźwiedzie.""To dopiero jest kłamczucha!""Proszę pana, niech pan słucha!Po południu na zabawieUtonęła kaczka w nie wierzy? Daję słowo!Sprowadzono straż ogniową,Przecedzono wodę sitem,A co ryb złowiono przy tym!""Fe, nieładnie! Któż tak kłamie?Zaraz się poskarżę mamie!" Autor: Jan Brzechwa-To, które z Was dzieci kochane opowie wreszcie o naszej wyprawie?- Ja, Ja , Ja opowiem, ale nie o wyprawie – tylko o sobieSamochwałaSamochwała w kącie stałaI wciąż tak opowiadała:"Zdolna jestem niesłychanie,Najpiękniejsze mam ubranie,Moja buzia tryska zdrowiem,Jak coś powiem, to już powiem,Jak odpowiem, to roztropnie,W szkole mam najlepsze stopnie,Śpiewam lepiej niż w operze,Świetnie jeżdżę na rowerze,Znakomicie muchy łapię,Wiem, gdzie Wisła jest na mapie,Jestem mądra, jestem zgrabna,Wiotka, słodka i powabna,A w dodatku, daję słowo,Mam rodzinę wyjątkową:Tato mój do pieca sięga,Moja mama - taka tęgaMoja siostra - taka mała,A ja jestem - samochwała!" Autor: Jan BrzechwaOj, dzieci kochane- dosyć już skarżenia i siebie chwalenia. Przecież to nieładnie. Jeszcze na lekcjach o tym porozmawiamy, a teraz na obiadek zgłodniali już po obiadku jabłuszko zjemy i coś o nim czerwony stoliczek,A na tym stoliczku pleciony koszyczek,W koszyczku jabłuszko, w jabłuszku robaczek,A na tym robaczku zielony robaczek: "I dziadek, i babka,I ojciec, i matka jadali wciąż jabłka,A ja już nie mogę! Już dosyć! Już basta!Mam chęć na befsztyczek!" I poszedł do tydzień, a jednak nie zmienił zamiaru,Gdy znalazł się w mieście, poleciał do w barach - wiadomo - zwyczaje utarte:Podchodzi doń kelner, podaje mu kartę,A w karcie - okropność! - przyznacie to sami:Jest zupa jabłkowa i knedle z jabłkami,Duszone są jabłka, pieczone są jabłkaI z jabłek szarlotka, i komput [placek], i babka!No, widzisz, robaczku! I gdzie twój befsztyczek?Entliczek-pentliczek, czerwony Jan Brzechwa
Wyłącznie takie konstrukcje uznawane są za wzorcowe… – Razi mnie zwrot „jak państwo widzicie” (zamiast „jak państwo widzą”) w ustach polityków, prezenterów pogody i innych osób, których się często słucha. Bylejakość coraz mniej ludzi porusza, ale nie musimy się na nią zgadzać, prawda? Pięknie, modnie, starannie umalowana i ubrana prezenterka powinna równie pięknie i starannie dbać o poprawną polszczyznę. Może warto o tym przypomnieć w „Angorze”? (e-mail nadesłany przez internautkę). Zwrot jak państwo widzicie, a także inne, np. jak państwo słyszycie, jak państwo sądzicie, są w obiegu publicznym niezwykle częste, żeby nie powiedzieć nagminne. Mówią tak – jakżeby inaczej – nie tylko politycy, ale i eksperci rozmaitych dziedzin zapraszani do programów telewizyjnych i radiowych, a przede wszystkim dziennikarze mediów mainstreamowych. I właśnie do żurnalistów występujących na wizji należy mieć najwięcej pretensji o sprzeniewierzanie się standardom polszczyzny. Gdyby oni wypowiadali się nienagannie, być może inni, słysząc to, jakoś by się zreflektowali, że popełniają uchybienie, i wcześniej czy później nauczyli właściwych zwrotów. A wzorcowymi zwrotami zawsze były i są połączenia rzeczownika państwo (tutaj w znaczeniu ‘pani i pan, panie i panowie’) z formami czasownikowymi w 3. os. wszystkich czasów, np. państwo robią, piszą, słuchają; państwo robili, pisali, słuchali; państwo zrobią, napiszą, posłuchają. Takie było rozstrzygnięcie normatywne wydawnictw poprawnościowych dawnych (np. Słownika poprawnej polszczyzny PWN pod redakcją Witolda Doroszewskiego, Warszawa 1973, s. 488) i takie jest stanowisko w tej sprawie leksykonów nowych z Wielkim słownikiem poprawnej polszczyzny PWN pod redakcją Andrzeja Markowskiego na czele (Warszawa 2004, s. 746). Wyłącznie więc tak należy mówić (i pisać), kiedy w grę wchodzi polszczyzna oficjalna, w której obowiązuje styl wysoki. W odmianie potocznej, środowiskowej wymagania stawiane użytkownikom języka są liberalniejsze. To w niej właśnie pojawiły się i z czasem upowszechniły konstrukcje ze słowem państwo i orzeczeniem w 2. os. np. państwo robicie, piszecie, słuchacie; państwo robiliście, pisaliście, słuchaliście; państwo zrobicie, napiszecie, posłuchacie. Niewykluczone, że zaczęto się posługiwać takimi sformułowaniami przez analogię do zwrotów robisz pan, piszesz pan, słuchasz pan itd., po wojnie dość popularnych. Jak łatwo się domyślić, w tym wypadku usterka gramatyczna polegała na łączeniu słowa pan z formą czasownikową 2. os. zamiast z formą 3. os. l. poj. robi pan, pisze pan, słucha pan. Akurat te konstrukcje na dobre wyszły z użycia, za to ich odpowiedniki pluralne trzymają się mocno, a potwierdzeniem tego stanu rzeczy jest przenikanie ich do polszczyzny wzorcowej. Niestety, ostatnio nie do rzadkości należą opinie płynące ze środowiska intelektualnego (również językoznawczego), że wypowiedzenia ze słowem państwo i orzeczeniem w 2. os. pozostają krótsze i poręczniejsze w użyciu, a przez to można je już tolerować w stylu wysokim. Naturalniej przecież powiedzieć: posłuchajcie państwo tego, co mam do powiedzenia niż niech państwo posłuchają tego, co chcę powiedzieć bądź szanowni państwo, proszę posłuchać tego, co mam do powiedzenia. Szczególnie partykuła niech z odpowiednią formą czasownika w czasie przyszłym – pada argument – brzmi dosyć protekcjonalnie i przypomina niegdysiejszy sposób zwracania się do służących (niech Marysia pozbywa naczynia itp.). Cóż, mnie te argumenty nie przekonują. Niech Państwo nadal mówią i piszą zgodnie z najwyższymi standardami polszczyzny. Proszę o to, by byli Państwo temu wierni zawsze. MACIEJ MALINOWSKI
proszę pana niech pan słucha